Warning: Undefined array key "autologin" in /usr/home/peronczyk/domains/insimilion.pl/insimilion/twierdza/index.php on line 25 Cienie Undrentide • Recenzja • INSIMILION

    Neverwinter Nights


    Recenzja

    Działy gier » Neverwinter Nights » Cienie Undrentide
    Autor: KoZa
    Utworzono: 16.05.2007
    Aktualizacja: 01.02.2010

    Byłem ciekaw, jak może wyglądać dodatek do "Neverwinter Nights". Czy twórcy postawią na dorzucenie tysięcy skryptów i obiektów do edytora tak, żeby fani sami sobie tworzyli ciekawe mody? Czy może wreszcie ktoś pomyśli, że okraszenie gry cRPG dobrą, wciągającą fabułą, to nie jest znowu taki głupi pomysł? I co się okazało - w zakresie edytora rewolucji nie ma. Ot, standardowa garść dodatków, która ucieszy zagorzałych moderów. Natomiast w zakresie fabuły... rewolucji też nie ma. Ot, mamy cztery artefakty do odnalezienia i świat do uratowania. Całe szczęście, że diabeł tkwi w szczegółach.

    Schemat. Trochę usprawniony, ale nadal schemat.

    Żeby nie zamykać całej recenzji w pierwszym akapicie, należy się Wam, drodzy czytelnicy, wytłumaczenie, dlaczego to znowu przyszło nam ratować Faerun (a przynajmniej jego część). Otóż, będąc na stażu u mistrza Drogana - krasnoludzkiego czarodzieja - byliśmy światkami napadu agresywnych koboldów (sic!) na jego akademię. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że atak konusów nie jest niczym groźnym. Niestety, wspierani z zewnątrz przez niezidentyfikowaną jeszcze potęgę, najeźdźcy zdołali wykraść przechowywane w tajemnicy cztery artefakty oraz drasnąć zatrutym sztyletem samego mistrza. I tu wchodzisz Ty, młody detektywie, awanturniku, bojowniku o wolność i obrońco uciśnionych. Masz kolejno dowiedzieć się: kto stał za atakiem, po co temu komuś magiczne przedmioty i czym ową personę da się zabić. Uratowanie mentora w tak zwanym "międzyczasie" również jest wskazane. Ratowanie kilku krain przemilczę.

    Wygląda tragicznie? Powtórka z rozrywki? O dziwo, fabuła jest znacznie ciekawsza, niż by się mogło wydawać! Różnica między "Shadows of Undrentide" a podstawowym "Neverwinterem" tkwi w sposobie narracji. Dzięki trudnym do uchwycenia szczegółom, autorom udało się przedstawić kolejną historię ratowania uniwersum w znacznie ciekawszy sposób, niż to miało miejsce ostatnio. Dialogi są całkiem niezłe, NPC-e znacznie żywsi, a nasz towarzysz awansował z bezwolnej kukły do rangi osoby, wyrażającej swoje zdanie podczas rozmowy z innymi napotkanymi BN-ami. Po stronie zalet należy również zapisać bardzo udane niekiedy elementy humorystyczne.

    W efekcie, mimo użycia absolutnie już wytartego schematu, otrzymaliśmy całkiem zgrabną historyjkę. Nie odnotowałem żadnych poważniejszych dłużyzn fabularnych, dzięki czemu nie odczuwałem znużenia, które towarzyszyło mi cały czas obcowania z podstawką. Mogę śmiało stwierdzić, że autorzy scenariusza się obronili.

    Nie jest tak znowu epicko...

    Mimo arcyheroicznej historii, całość "SoU" nie jest aż tak epicka, jak chcieli by zapewne fani trzeciej edycji D&D. Twórcy nie udostępnili, niestety, możliwości przełamania granicy doświadczenia, ustawionej na 20. level. Poza tym, podczas przechodzenia add-onu, dane nam będzie dotarcie do zaledwie 13-14 poziomu. Z jednej strony - w niczym to nie przeszkadza, gdyż rozgrywka jest dobrze zrównoważona. Z drugiej - nie daje to możliwości pełnego przetestowania udostępnionych wreszcie klas prestiżowych.

    Właśnie! Klasy prestiżowe są najważniejszym dodatkiem do systemu rozgrywki, jaki się pojawił w "SoU". Dostajemy szansę na sprawdzenie się w roli kolejno: Czarnego strażnika, Mistycznego łucznika, Tancerza cieni, Zabójcy i Zwiadowcy Harfiarzy. Przypuszczam, że wielu fanów będzie zachwyconych nowymi możliwościami kreacji bohatera. W szczególności, że pojawiły się również nowe atuty i umiejętności. Osobiście, jestem trochę zawiedziony skromną ilością dodatkowych klas, jak i ich doborem. Prawdziwe innowacje w tym zakresie pojawiają się dopiero wraz z instalacją "Hord Podmroku".

    ... ale udogodnień się kilka pojawiło.

    Wreszcie można wpływać na ekwipaż naszych towarzyszy. Taka mała rzecz, a cieszy. Dzięki odpowiedniemu doborowi ekwipunku, można znacząco podnieść efektywność bojową podążającego za nami NPC-a. Towarzyszący nam awanturnicy mogą teraz służyć również za muły juczne, co jest dużą pomoc w defraudowaniu cennych zabytków historycznych, na które trafiamy w licznych kryptach.

    Skoro już o podopiecznych mowa, warto trochę rozwinąć ten temat. Jako się rzekło, każdy z trzech dostępnych wędrowców został obdarzony niezłym charakterkiem, dzięki czemu zdarzają się czasem rozmowy niczym z "Baldur's Gate'a". Może nie na aż tak wysokim poziomie, ale jednak. Do wyboru mamy Dornę - krasnoludkę, lubującą się w wojaczce i okradaniu innych. Można również zbratać się z Xanosem - półorkiem czarownikiem. Na deser zaserwowano nam kobolda imieniem Deekin. Po wyratowaniu go z opresji, chętnie będzie nam służył swoimi muzykalnymi zdolnościami.

    Może się wydawać, że to skromny wybór - raptem trzech NPC-y. Okazuje się jednak, że większa liczba wcale nie jest potrzebna, gdyż każdy gracz znajdzie kogoś odpowiedniego dla siebie, niezależnie od tego, jaką klasę wybierze na starcie. Natomiast sama fabuła zyskuje na wiarygodności, gdy "na dobry początek" nie dostajemy ofert pomocy od reprezentantów wszystkich możliwych profesji (jak to miało miejsce w nieraz przywoływanej już podstawce "NWN-a").

    Ani widu, ani słychu.

    W oprawie audiowizualnej nie zauważyłem żadnych poważniejszych zmian. Jeśli komuś już wcześniej nie spodobała się grafika "Neverwintera" - jak to miało miejsce w moim przypadku - to i teraz się nie zachwyci. Dalej wrażenie robi naprawdę dobra gra cieni i mnogość źródeł światła. Natomiast szczegółowość modeli oraz jakość tekstur nie są już najwyższych lotów. Nie ma również rewolucji w wizualizacji walk - te dalej składają się z segmentów i długich przerw między kolejnymi atakami.

    Odnotowałem jeszcze jeden bardzo poważny błąd w wyświetlaniu mojego bohatera i jego towarzysza. Mianowicie, ich modele nakładały się na siebie podczas każdego postoju! Robiło to wrażenie, jakby wykrywanie kolizji między członkami drużyny było w ogóle wyłączone. Efekt był, oczywiście, koszmarny - gdy tylko mój elf się zatrzymywał, po chwili wbiegała w niego krasnoludka. A że głowę miała na wysokości jego brzucha... no właśnie. Całe szczęście - ten bug nie przeniósł się do podstawowej kampanii, co od razu sprawdziłem.

    Z muzyką sprawa ma się podobnie, jak z grafiką. Ci, którzy już zdążyli polubić soundtrack, zadowolą się również jego nową, wzbogaconą wersją. Oprawa audio stoi na bardzo wysokim poziomie, a melodie przygrywające w tle zmieniają się dynamicznie, wraz z przechodzeniem do nowych typów lokacji, czy podczas wdania się w bójkę.

    Nie taki diabeł straszny...

    Szczerze mówiąc, chciałbym, żeby historia z podstawowego "Neverwintera" była chociaż w połowie tak wciągająca, jak ta z "Shadows of Undrentide". Jak już kilka razy zaznaczyłem - ten add-on nie jest niczym rewolucyjnym, ale autorom udało się mnie zainteresować i przyciągnąć do monitora na ok. 15-20 godzin. Niestety, usprawnienia systemowe, które się pojawiły, nie zadowolą na pewno wszystkich. Brakuje jakiejś dobrej klasy prestiżowej np. dla tradycyjnego wojownika. Niemniej jednak, "SoU" jest krokiem w dobrą stronę, a jego zainstalowanie mogę polecić z czystym sumieniem.





    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw