Fallout 4


    Czego dowiedzieliśmy się podczas E3 2015?

    Działy gier » Fallout 4 » Dział przedpremierowy
    Autor: Ingmar
    Utworzono: 27.06.2015
    Aktualizacja: 07.07.2015

    Po raz pierwszy w historii Bethesda zorganizowała własną konferencję na targach E3. Zobaczyliśmy krwawą rozgrywkę z Dooma i widowiskowy trailer Dishonored 2, jednak to Fallout 4 był najważniejszym punktem programu. Otrzymaliśmy naprawdę długą i szczegółową prezentację. Gra jest w zasadzie ukończona. Premiera? Już 10 listopada 2015 roku! To mniej niż pięć miesięcy oczekiwania.

    Cztery lata intensywnej pracy

    Pokaz Bethesdy rozpoczął się od prezentacji widowiskowego trailera Fallouta 4, tego samego, który od początku czerwca mogliśmy obejrzeć na oficjalnej stronie gry. Wtedy prace nad nową produkcją twórców serii The Elder Scrolls zostały ogłoszone. Po dwóch tygodniach zobaczyliśmy pierwsze gameplaye, a za niecałe pół roku gra trafi do sprzedaży. To nowa jakość w naszej branży. Twórcy postapokaliptycznej przygody zrezygnowali z oferowania nam miesięcy oczekania iwielokrotnego zmieniania daty premiery. Po prostu przez bardzo długi czas utrzymali milczenie.

    W akompaniamencie epickiej muzyki Inona Zura z nowej gry na scenę wkroczył sam Todd Howard. Dowiedzieliśmy się, że ekipa z Bethsoft zaczęła myśleć nad Falloutem 4 już w 2009 roku. Z początku był to poboczny projekt - mieli do wydania Skyrim - ale już od 2011 proces deweloperski nabrał przyspieszenia. Po czterech latach intensywnej pracy wreszcie możemy oglądać rezultaty. Są oszałamiające. Najpierw jednak przyjrzyjmy się ostatniej dekadzie w długiej historii tej serii.

    Wiem, że są osoby, które uważają Fallouty od Bethesdy za, powiedzmy, niezbyt kanoniczne, że ta seria zakończyła się na bezpośrednim sequelu od Black Isle Studios, ewentualnie na dość dziwnym Fallout Tactics. Też miałem zastrzeżenia do Fallouta 3, liczyłem na coś więcej niż Obliviona w postapo z giwerami. Widzę jednak jak ta seria się rozwija. TES V: Skyrim byłgrą po prostu lepiej zaprojektowaną od swojego poprzednika. Fallout: New Vegas od Obsidian Entertainment prezentował ciekawiej poprowadzony scenariusz od "trójki", choć porównanie może być mylące, bo to jednak produkcja od innego studia deweloperskiego. Fallout 4 będzie kolejnym krokiem w dobrym kierunku i jednym z najpoważniejszych kandydatów do tytułu Gry Roku 2015.

    Zanim opadł radioaktywny pył

    Przed obejrzeniem właściwej rozgrywki czekał nas jeszcze przegląd artworków. To unikalne i bardzo dopracowane uniwersum. Przygodę w "czwórce" rozpoczynamy w świecie sprzed uderzenia bomb atomowych. To sielankowa kraina w stylu retro, skąpana w miłych dla oka, pastelowych barwach. Styl graficzny wyraźnie odwołuje się do Ameryki lat pięćdziesiątych, nieco podkręconej technologicznie przez wprowadzenie prawdziwych robotów. Co ważne, przeszłość będzie w pełni grywalna. Trudno powiedzieć,ile czasu spędzimy w tym urokliwym świecie, ale przypuszczam, że zobaczymy przynajmniej rozbudowane wprowadzenie. Być może później, wraz z rozwojem scenariusza,wrócimy do tej niewinnej krainy.

    To dobrze obrazuje nowe podejście Bethesdy do tworzenia wiarygodnej narracji. Fabuła z kolejnych odsłon serii The Elder Scrolls oraz z Fallouta 3 była niezadowalająca. Może tym razem doczekamy się sprawnie rozpisanego skryptu. Byłoby świetnie! Zanim jednak poznamy to uniwersum w pełnej skali, zatrzymajmy się na chwilę w świecie, w którym jeszcze nie opadł radioaktywny pył.

    Grę rozpoczynamy przed lustrem. To nowy sposób na stworzenie wyglądu naszego bohatera. Kierujemy kursor na odpowiednią część twarzy i modyfikujemy parametry takie jak zarost, długość nosa, rozstaw brwi czy kolor karnacji. Za plecami stoi żona i raczy nas osobliwymi komentarzami. No, właśnie, czy to aby na pewno małżonka? Niezupełnie. To może być również nasza postać. Tak, Fallout 4 oferuje postaci kobiece! Co ważniejsze, obie płcie zostały wyposażone w unikalny głos. Dialogi będą teraz mocniej przypominały inne RPG-i. Bethesda odrobiła prace domową z grania w Mass Effecta i Wiedźmina. Wygląd pary ustawiony? To chyba czas obejrzeć dziecko. Podobnie, jak w Grand Theft Auto, produkcja generuje wygląd naszego potomka na podstawie cechrodziców.Jaką rolę bobas odegra w scenariuszu? Raczej niewielką. Narracja skupia się na wybranej przez nas "połówce" małżeństwa.

    Sielanka szybko się kończy. Nie zdążymy nawet wypić jednej butelki Nuka Koli, a już do naszych drzwi puka przedstawiciel Vault-Tecu, ogłaszając, że jest miejsce w specjalnym schronie atomowym dla całej rodziny. Z wyłączeniem robota, ma się rozumieć. W tym świecie nic nie jest przypadkowe. Wkrótce pierwsze bomby spadają na amerykańskie miasta. Czas uciekać!

    Niestety, sprawy obierają zły obrót, potężna chmura w kształcie grzyba pojawia się na ekranie telewizora zanim uda nam się wejść do krypty 111. Co dalej? W jakiś sposób przeżywamy, trafiamy na dwieście lat do kriogenicznego snu, aby obudzić się w świecie, który mocno się zmienił.


    Wielki świat o otwartej konstrukcji

    Co rzuca się w oczy, gdy już opuścimy mury schronu? Kolory! Fallout 3 był ponury, szarobrązowy i brudny. Czuliśmy, że nuklearny ogień spalił lokacje, a życie wyniszczył do reszty radioaktywny pył. Teraz minęło już dwieście lat od detonacji. Przyroda zaczęła się odradzać. Mamy zatem jasne, niebieskie niebo, rozbudowaną roślinność i naprawdę urokliwe krajobrazy. To świat, w którym można się zachwycić, przystanąć na chwilę i po prostu podziwiać widoki. Może nie jest tak baśniowy jak Oblivion, ale ma w sobie coś z surowego piękna Skyrim.

    Jak prezentuje się techniczna jakość oprawy wizualnej? Jest przeciętnie, powiedzmy to wprost. Gra z pewnością jest ładniejsza od poprzednich produkcji Bethesdy, ale widziałem już zdecydowanie bardziej widowiskowe materiały. Możemy być pewni dwóch rzeczy: grafika z prezentacji oddaje stan faktyczny z wersji konsolowych. Na komputerach PC będzie pewnie nawet lepiej. Co więcej, Fallout 4 nieźle uzasadnia swoje niedociągnięcia. Ta gra oferuje bardzo ciekawe i wymagające technicznie rozwiązania. Dość powiedzieć, że możemy wsiąść na pokład futurystycznego samolotu i nieco polatać po okolicy bez zauważalnego spadku liczby klatek na ekranie. To jest coś niesamowitego!

    Sam świat zapowiada się na naprawdę wielki. Trudno powiedzieć, jak jest duży, ale pewnie dorównuje Skyrim. Co ważne, to jedna wielka lokacja. Żadnych tam dzielonych mapek, jak to ostatnio prezentowały Dragon Age: Inkwizycja i Wiedźmin 3: Dziki Gon.

    Będziemy poznawać postapokaliptyczny Boston i jego okolice. Zapowiada się bardzo szczegółowe odwzorowanie, choć pewnie trudno mówić o skali jeden do jednego. Przypuszczam, że ekipa z Bethsoft może zdecydować się na ruch, jaki Ubisoft wykonał przy okazji projektowania Paryża do Assassin's Creed: Unity. Centralna część miasta została w pełni przeniesiona na silnik gry, dalsze dzielnice były skalowane i zmniejszane.

    Czym byłby postapokaliptyczny świat bez dobrze rozpisanych osobowości mieszkańców? Zapewne Falloutem 3. Teraz mamy zobaczyć ciekawsze postacie. Więcej życia i charyzmy, sprawniejsze linie dialogowe. Już rozmowa z robotem wydaje się być niezłym wstępem. Codsworth, następca Wadswortha z "trójki", ma przyjemne, cięte poczucie humoru. Miejmy nadzieję, że pozostałe postacie z wątku przewodniego gry będą równie pomysłowo przedstawione. Co ważne, mechanicznydowcipniś może rozpoznać naszą tożsamość . Tysiąc najpopularniejszych imion zostało nagranych tylko na potrzeby zwiększenia poczucia imersji, jakie ma nam zapewnić świat przedstawiony. Na razie wiemy, że działają Todd (Howard, szef projektu) oraz Phil (Spencer, szef drużyny Xbox z Microsoftu).

    Oczywiście, jest także pies. Widzieliśmy go już na trailerze. Wierny czworonożny kompan będzie nam towarzyszył przez całą grę, o ile się na to zdecydujemy. Dodajmy, że to nieśmiertelny towarzysz. Pamiętam, jak mój Dogmeat po raz pierwszy zginął w "jedynce". Smutny moment.

    Pip-Boy!

    Przyciężki smartwatch zasługuje na osobny akapit. Pip-Boya znajdziemy już na samym początku rozgrywki. Jest jeszcze bardziej rozbudowany niż w poprzedniej grze Bethesdy. Pozwala na przeglądanie statystyk, mapy, zadań i ekwipunku, słuchanie radia oraz... granie w gry. Tak, możemy odpalić Fallouta 4, a następnie uruchomić prostą produkcję już wewnątrz świata przedstawionego. Robi się z tego materiał na sequel Incepcji. Programy są proste i przypominają stare tytuły. Jest lokalny odpowiednik Space Invaders oraz coś, co wygląda, jak stary Donkey Kong.

    Pojawi się także bezpłatna aplikacja na smartfony, wzorowana na Pip-Boyu. Nigdy nie byłem zwolennikiem tych dodatkowych ekranów, ale jak mówi sam Todd Howard: "As far as stupid gimmicks go, this is the best fucking one I've ever seen." Powiedzmy, że mu się całkiem podoba. Co ważniejsze, w Edycji Kolekcjonerskiej znajdziemy prawdziwego Pip-Boya! Wystarczy włożyć komórkę, zapiąć pasek i przejść się do najbliższego Starbucksa, aby otrzymać tytuł hipstera roku. O ile nasz sąsiad akurat nie podpatrzy pomysłu.

    Zbuduj własną broń i całą osadę

    Normalna prezentacja gry z konferencji na targach E3 skończyłaby się już dawno temu. Bethesda dopiero się rozkręcała. Najpierw zobaczyliśmy Fallout Shelter, prostą i sympatyczną grę na iPhone'y oraz iPady. Pobrać można ją już teraz, jest bezpłatna i w pełni grywalna: nie wymaga stałego połączenia z Internetem, zapomnijcie również o bezcelowym oczekiwaniu i paywallach do jakich przyzwyczaiły nas mobile produkcje z segmentu freemium. Co wydarzyło się później? Zobaczyliśmy kolejny gameplay z "dużego" Fallouta, tym razem poświęcony systemowi tworzenia przedmiotów. Zobaczmy zatem, jak w akcji prezentuje się nowa mechanika z "czwórki".

    Załóżmy, że chcę zmontować lunetę do broni. Czego potrzebuję? Szkła, metalu i pewnie jeszcze paru innych materiałów. Fallout 4 nie tylko pozwala nam tworzyć przedmioty od zera, ale również przerabiać na komponenty niemal każdy element otoczenia. Ten zniszczony wojną świat wypełniają tysiące drobiazgów. Teraz możemy je przerobić na nowy sprzęt.

    Czy znalazło się miejsce na modyfikowanie broni? Pewnie! Pięćdziesiąt bazowych broni oraz siedemset modyfikacji - oto liczby, którymi przytłacza nas ekipa z Bethesdy. Pistolet możemy przerobić w karabin i to nie jeden z góry określony model większej giwery, a setkę różnych wariacji. Oczywiście możemy też zmieniać Power Armor. Niesamowite!

    Co ciekawe, ten sam system służy do budowy naszej bazy wypadowej. Po obraniu odpowiedniego miejsca - ich zestaw przyszykują twórcy - możemy rozpocząć odbudowę Pustkowi. Są łóżka, krzesła, stoły i buda dla psa. Ba, możemy też powołać do istnienia pole uprawne, zapewnić dostęp do świeżej wody i energii elektrycznej, zaprosić handlarzy, słowem: stworzyć całą osadę. Nową społeczność, którą trzeba bronić przed atakami opryszków. Przydadzą się zatem umocnienia, wieżyczki i wymyślne pułapki. Znalazło się nawet miejsce dla karawan, które wysyłamy między naszymi postapokaliptycznymi wioskami. To wszystko są tylko opcjonalne pomysły na rozgrywkę. Fallout 4 to pełna wolność. Możemy odbudowywać ten świat albo oddać się czystej destrukcji.


    War. War never changes.

    Nowa produkcja od Bethesdy to przede wszystkim shooter. Poprawiony widok TPP wydaje się kuszącą alternatywną na... kilka minut, by szybko wrócić do intensywnej akcji FPP. Trzeba w końcu zrobić użytek z nieśmiertelnego psa isetek rozmaitych wariacji broni.

    Pustkowia wypełniają bandyci oraz potężne bestie. Są ghule, gigantyczne skorpiony, żądne naszej krwi robale, nawet Deathclaw wrócił. Bogactwo animacji, zróżnicowanie przeciwników, to wszystko sprawia, że trudno o tej grze pisać bez emocji. Czasem po prostu odpalamy Power Armor i siejemy spustoszenie. Innym razem ładujemy pluszowego misia do wyrzutni i w humorystyczny, choć zaskakująco krwawy sposób, kończymy życie naszych wrogów.

    Są nawet plecaki odrzutowe i w pełni grywalne samoloty. Możemy zrzucić atomową bombę na miasto, kończąc jego los, tak, jak przepadło miasteczko Megaton w "trójce".

    Fallout 4 to być może najbardziej ambitny projekt gry o otwartej konstrukcji świata w historii naszej branży. Jeszcze nie widziałem produkcji tak zróżnicowanej, ciekawej i dopracowanej. Myślałem, że Skyrim wysoko ustawił poprzeczkę, ale Bethesda najwyraźniej bez trudu ją przeskoczyła. Nie mam pojęcia, jakim cudem udało im się utrzymać w tajemnicy przez tyle długich lat projekt tej wielkości. Jest niemalże gotowy, zostały tylko ostatnie szlify. Do Bostonu,powoli wracającego do życia po nuklearnej zimie, trafimy już 10 listopada tego roku. Najchętniej skorzystałbym z tej technologii kriogenicznej, która pozwoliła przetrwać naszemu bohaterowi dwieście lat, i sam się zamroził do dnia premiery. Zapowiada się gra, ustanawiającana długie latanową jakość w świecie RPG-ów o otwartej konstrukcji świata. Pewnie aż do czasu wydania szóstej odsłony serii The Elder Scrolls.



    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 2 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


     

    Obywatel Insimilionu | Komentarzy: 14
    Temat: Sorry Ingmar, ale za dużo ...
    Dodany: 27.06.2015 o 15:10  

    Sorry Ingmar, ale za dużo tutaj podniety i hype'u.

    Cytat:
    Pokaz Bethesdy rozpoczął się od prezentacji widowiskowego trailera Fallouta 4


    O tym trailerze można powiedzieć wszystko, ale nie to, że był widowiskowy...

    Cytat:
    Tak, Fallout 4 oferuje postaci kobiece!


    To jakaś nowość w serii? Albo branży? Po co ten wykrzyknik?

    Cytat:
    W jakiś sposób przeżywamy, trafiamy na dwieście lat do kriogenicznego snu, aby obudzić się w świecie, który mocno się zmienił.


    Co już w Fallout 2 było zaprezentowane jako niemożliwe, ponieważ dla organizmu był to zbyt duży szok (żołnierz w Sierra Army Depot).

    Cytat:
    Kolory! Fallout 3 był ponury, szarobrązowy i brudny. Czuliśmy, że nuklearny ogień spalił lokacje, a życie wyniszczył do reszty radioaktywny pył. Teraz minęło już dwieście lat od detonacji. Przyroda zaczęła się odradzać. Mamy zatem jasne, niebieskie niebo, rozbudowaną roślinność i naprawdę urokliwe krajobrazy.


    Zabawne w tym jest to, że Fallout 3 toczył się 200 lat po wybuchu wojny. Czyli w Fallout 3 200 lat po wojnie świat i przyroda są zniszczone, a w Fallout 4 200 lat po wojnie świat i przyroda się odradzają. Hm, konsekwencja, konsekwencja wszędzie. ;)

    Cytat:
    Dość powiedzieć, że możemy wsiąść na pokład futurystycznego samolotu i nieco polatać po okolicy bez zauważalnego spadku liczby klatek na ekranie. To jest coś niesamowitego!


    Tak bardzo niesamowitego, że już w GTA 3 można było polatać po okolicy bez spadku fpsów.

    Ostatnio newsy tutaj ogólnie są jakieś mega optymistyczne, jakby na świecie głód się skończył :D, ale trochę chłodnej głowy by się przydało. Pominięto w tekście wzmianki np. o usunięciu (najprawdopodobniej) umiejętności.

    Co do tematu - po E3 o Falloucie 4 wiem, że będzie pieseł, że będzie crafting, że będzie Minecraft i Simsy, ale mało wiem o części RPG. Skupiono się na pierdołach, a nie na IMO najważniejszych kwestiach, ale cóż... Może tylko ja to tak odbieram.

      
     

    Obywatel Insimilionu | Komentarzy: 121
    Temat: Dzięki za komentarz. W og
    Dodany: 04.07.2015 o 16:05  

    Dzięki za komentarz. W ogóle się z nim nie zgadzam, a to, co napisałem w tekście pozostaje moim oficjalnym stanowiskiem. Niemniej: dobrze wiedzieć, że ktoś to czyta. :D



    Ten artykuł skomentowano 2 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw