Felietony


    Czy ważne jak?

    Literatura » Felietony » Felietony
    Autor: Bacha85
    Utworzono: 20.03.2016
    Aktualizacja: 20.03.2016

    W świecie moli książkowych jak i okazjonalnych czytelników co rusz wybuchają gorące spory równie zasadne, co ten o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Wszystko sprowadza się do jednego pytania: lepszy jest ebook czy tradycyjna książka?
     
    Obie formy mają swoje wady i zalety, i obydwie mają swoich zagorzałych obrońców. Zwolennicy ebooków będą wychwalać to jak mało miejsca zajmują, natomiast tradycyjni czytacze powiedzą, że nie ma nic piękniejszego niż równy (bądź nie) szereg grzbietów dumnie stojących na półce. Książki elektroniczne znacznie lepiej sprawdzają się w podróży, znacznie łatwiej wcisnąć do torby niewielkich rozmiarów czytnik, zamiast opasłego tomiszcza czy kilku różnych tytułów. Z jednej strony mamy ekologiczną (wszak nie wycięto drzew) i ekonomiczną, jeśli chodzi o zajmowane miejsce, elektroniczną biblioteczkę, w której na  niewielkiej przestrzeni twardego dysku zmieścić możemy tysiące książek. Z drugiej strony nic tak nie cieszy oczu prawdziwego bibliofila jak regały od dołu do góry zastawione pięknie wydanymi książkami. Ebooki mogą wydać się nieco bezduszne. Bo wprawdzie w książce najważniejsza jest treść, to jednak dla niektórych równie ważne jest wydanie ukochanej powieści. Faktura papieru, jego zapach, jakoś wykonania czy nawet sama okładka, dla książkowych fetyszystów wszystko ma znaczenie i każdym ze szczegółów będą pieścić swoje zmysły.  Ebooki bywają nieco tańsze, jednak nie na tyle, by miało to wielkie znaczenie. Pozostaje również szara strefa związana ze ściąganiem elektronicznych książek z nielegalnych źródeł, bo o ile kradzież papierowego egzemplarza prawie każdemu wydaje się naganna, o tyle ściągnięcie ebooka z sieci dla wielu nie stanowi już takiego problemu.
     

     
    Czy jednak forma po jaką sięga czytelnik ma aż tak wielkie znaczenie? W opublikowanych ostatnio raportach Biblioteki Narodowej i Polskiej Izby Książki znaleźć możemy smutne wieści. Czytelnictwo w Polsce jeszcze nigdy nie spadło tak bardzo. Ponad 63% badanych nie sięgnęło po żadną książkę w zeszłym roku a jedynie niewiele ponad 8% przeczytało ich więcej niż sześć. Statystyki są o tyle niepokojące, że zwyczaj czytania najczęściej wynosi się z domu, można więc spodziewać się dalszego spadku. Bo skąd dzieci mają zapałać miłością do lektury, jeżeli w domu nikt nie spędza godzin z nosem w książce?
     
    Można się zżymać, że nieważna jest ilość przeczytanych książek, a to co czytamy. I owszem jest w tym wiele racji. Zupełnie inny wpływ na czytelnika będzie mieć lektura zmuszająca do myślenia, a zupełnie inny pochłonięcie kolejnej literackiej pulpy pisanej tylko dla zajęcia stron. Daleka jednak jestem od wartościowania czytelników na podstawie tego, co czytają. Ktoś czytający ma znacznie większą okazję trafić na naprawdę wartościową lekturę niż osoba, która nie czyta w ogóle. A przecież nawet słabsze książki, pisane jedynie by sprawić przyjemność czytelniczej gawiedzi mogą pozytywnie wpłynąć na odbiorcę. Ponieważ  na tym właśnie zasadza się magia pisanego słowa. Jego odbiór jest zawsze zależny od odbiorcy. Czytelnik o szerokich horyzontach będzie w stanie nawet w prostej opowieści odnaleźć życiową mądrość. Inny porównując fabułę powieści z własnymi doświadczeniami zastanowi się choćby przez chwilę nad przeczytanym słowem. Każda refleksja jaką przyniesie czytelnikowi lektura to gimnastyka dla jego szarych komórek. A im więcej się te szare komórki nagimnastykują, tym lepiej dla czytającego, gdyż, co potwierdzają badania, mózg starzeje się tym wolniej, im więcej ma zajęcia na co dzień.
     
    Przy tak smutnych statystykach debata o wyższości jednego wydania nad drugim wydaje się być absurdalna. Tym bardziej, że tego typu spory prowadzą najczęściej osoby czytające dużo, często mające przez to nieco zaburzony pogląd na sprawę czytelnictwa w ogóle. Jednak pomijając wszelkie rzeczowe lub mniej rzeczowe argumenty w tym sporze niewielką przewagę jestem skłonna przyznać ebookom. A przyczyna jest banalnie prosta. Wydawnictwo znacznie chętniej wypuści darmową książkę w wersji elektronicznej niż papierowej. Jak zresztą rozdystrybuować taki tradycyjny darmowy egzemplarz? W przypadku ebooka wystarczy nam link do strony, z której można go pobrać, parę kliknięć i już możemy cieszyć się lekturą. Dlatego tak wielką radość sprawiają mi informacje o wszelkich tego typu inicjatywach, że wspomnę choćby najświeższą z nich – wydaną przez wydawnictwo Genius Creations antologię Geniusze fantastyki objętą przez Insimilion patronatem medialnym.
     

     
    Elektroniczna czy papierowa? Ten spór jeszcze długo pozostanie nierozstrzygnięty, gdyż mimo obaw o losy tej drugiej, tradycyjna forma wciąż trzyma się dobrze. Gdzieś z boku tego sporu przemykają audiobooki, które również są formą literatury, jednak odbiór słowa mówionego zawsze będzie inny niż napisanego. A tak naprawdę wydanie nie ma znaczenia. Ważne jest by czytać! Cokolwiek i w dużych ilościach. Świadomie poszerzać horyzonty, nie zamykać się w obrębie ulubionych gatunków literackich tylko wciąż sięgać po nowe, inne, pozornie nieprzedstawiające dla nas żadnej wartości. Warto porzucić zbędne uprzedzenia, sięgnąć po nowych autorów czy dawno zapomnianych klasyków. Czytać dla przyjemności i dla wiedzy. Czytać dla siebie, ale też czytać innym. Zarażać wokół siebie pasją czytania, zaszczepić miłość do książek dzieciom, by nie straciły szansy na poznanie miliardów wyimaginowanych światów zamkniętych między dwiema okładkami. Odpowiadając więc na postawione w tytule pytanie: nieważne jak, ważne, żeby w ogóle.



    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw