Felietony


    WFA – Nagroda Literacka czy Sprawiedliwości Społecznej

    Literatura » Felietony » Felietony
    Autor: MK_Aziello
    Utworzono: 23.11.2015
    Aktualizacja: 23.11.2015

    Kiedy rok temu1 The Guardian donosiło o petycji dotyczącej zmiany wyglądu statuetki wręczanej jako World Fantasy Award, nie poświęcałem sprawie wiele uwagi – próba wymienienia wizerunku Lovecrafta na twarz autorki znanej szerszemu gronu odbiorców  jedynie z tego, że ekranizował ją Miyazaki zakrawała w moich oczach na typowy „problem pierwszego świata”, szczególnie, że w całą sprawę zaangażowali się mocno lewicujący twórcy literaccy. Dlatego tym większe było moje zdziwienie, gdy kilkanaście dni temu organizatorzy WFA zapowiedzieli, iż nagroda przedstawiająca Samotnika z Providence wręczana jest w tym roku po raz ostatni2.
     
    Sytuacja, która doprowadziła do aktualnego stanu rzeczy jest wręcz absurdalna – oto bowiem nagle narosło w autorach odbierających statuetkę przekonanie, iż przyjmowanie wizerunku rasisty jest rzeczą uwłaczającą ich godności. Warto podkreślić, że podobne nastroje urosły wśród  zainteresowanych sprawą pisarzy dopiero kilka lat temu: wcześniej nikomu nawet przez myśl nie przyszło korzystać z tak absurdalnego argumentu jak powoływanie się na rasizm ojca weird fiction, a przecież nagroda przyznawana jest od 1975 roku. 
     
    Czasy jednak się zmieniają, podobnie jak zmienia się podejście do spraw społecznych. Niegdyś – najwyraźniej – poprawność polityczna nie kłóciła się ze zdrowym rozsądkiem, nikt bowiem nie przejmował się kwestią tego, że wybitny twórca będący twarzą nagrody był również rasistą. Dzisiaj sprawy mają się odrobinę inaczej, czego dowodzi chociażby China Mievielle, jeden z twórców redefiniujących weird, z radością i w bardzo wyważonym stylu krytykujący lovecraftowski rasizm, który pozwala mu na łatwe przymknięcie oczu na ewentualne zalety Samotnika z Providence: 
     
    „Stawiam ją [statuetkę] poza zasięgiem wzrokuw  mojej pracowni, gdzie tylko ja mogę ją widzieć, i odwracam ją twarzą do ściany. Tak więc odpycham od siebie tego małego jebańca jak złego klauna, którym był.”3
     
    Książki Mievielle’a – chociaż udane –przez wielu czytelników uważane są za manifest jego poglądów politycznych. Być może dlatego  pisarz uważa, że w przypadku Lovecrafta sprawa wyglądała podobnie.  Prawda jest jednak zupełnie inna i nie zmienią tego pokrzykiwania „wojowników sprawiedliwości społecznej”4, jak Joshi określił tych, którzy podpisywali się pod wspomnianą wcześniej petycją. 
     
    Chociaż rasizm i antysemityzm stanowiły istotny element twórczości HPL-a, do kamieni węgielnych opowiadań mistrza horroru należały również depresja, selektywna mizantropia i (jak twierdzą niektórzy) mizoginia. Nikt jednak nie próbuje dziś podkopywać autorytetu Lovecrafta, zarzucając mu nienawiść do całej rasy ludzkiej czy chęci jej unicestwienia – jedynie wobec nieszczęsnego rasizmu krytycy jego twórczości nie są w stanie przejść obojętnie. To zabawne, bo ze swojej twórczości Lovecraft nigdy nie starał się uczynić megafonu propagandowego dla swej filozofii – owszem, wyrażał ją (często nawet nieświadomie), ale nikomu jej nie narzucał. 
     
    Napisałem wcześniej: krytycy twórczości, bo obok zarzutu dotyczącego rasizmu znalazł się jeszcze jeden, tyczący się jego kunsztu pisarskiego. „Terrible wordsmith”5 – to określenie skierowane w stronę twórczości Lovecrafta wzbudziło moje zainteresowanie z dwóch względów. Po pierwsze, te dwa słowa wydają kłócić się ze sobą: według większości anglojęzycznych słowników znaczenie słowa „wordsmith” z góry nacechowane jest pozytywnie, sugerując pisarza wprawionego we władaniu słowem. Śmieszy mnie zatem, że kiepskie władanie słowem zarzuca Samotnikowi ktoś, kto sam nie do końca sobie z tym radzi. Po drugie, irytujący jest fakt, iż z taką łatwością ocenia się dorobek twórczy kogoś, kto jest obecnie publikowany przez najbardziej prestiżowe wydawnictwa na świecie. 
     
    Szczególnie bolesne jest to, że w takim szykanowaniu umiejętności pisarskich biorą udział twórcy new weird. Biorąc pod uwagę ich wypowiedzi – szczególnie Vandermeer’a czy Mievielle’a – można wysnuć bardzo nieciekawe wnioski. Sposób, w jaki Vandermeer niejednokrotnie wypowiadał się o Lovecrafcie niemalże zakrawa o zazdrość: dlatego przypuszczać można, że grupa podzielająca zdanie pisarza w sprawie HPL’a również ma coś Samotnikowi z Providence za złe. Owszem, doskonale rozumiem, że ciągłe porównywanie do geniusza, jakim był Howard może być męczące. Z drugiej jednak strony nie należy na siłę odcinać się od jego wpływu, co właśnie robią wcześniej wspomniani pisarze. Ich zapewniania o tym, że nie wzorowali się na ojcu Mitologii Cthulhu wypadają śmiesznie, skoro w twórczości i jednego i drugiego wpływ wyżej wspomnianego jest oczywisty – wystarczy sięgnąć po świetną trylogię „Southern Reach” Vandermeera by móc się o tym przekonać na własne oczy. 
     
    Wróćmy na moment do samej nagrody literackiej (nie nagrody sprawiedliwości społecznej czy poprawności politycznej). To, że w XXI wieku spogląda się z moralną wyższością na człowieka, który w jednym tylko względzie nie wyróżniał się od reszty ówczesnego społeczeństwa, zakrawa na nieśmieszny żart. Nie ma mowy o tolerancji w przypadku takiej oceny – gardząc Lovecraftem za rasizm, którym się cechował, zapomina się, iż w jego czasach niemalże KAŻDY był rasistą. 
     
    Ostatecznie  uważam, by marnowanie czasu na przytaczanie długiej listy kultowych autorów posiadających więcej niż przykre poglądy społeczne ma sens. Pozwolę sobie również nie marnować klawiatury na udowadnianie jak wielkim idiotyzmem jest próba przedstawienia Octavii Butler jako nowej statuetki WFA – nie chodzi tu bynajmniej o to, że była to zła autorka, lecz o fakt, iż jest to nominacja polityczna, która udowadnia niezrozumienie wszystkich przeciwników starej nagrody podstawowych wartości World Fantasy Award. 
     
    Lovecraft był pisarzem wspaniałym, który położył podwaliny pod nowoczesny horror, science – fiction, który pisywał fantasy, poezję, świetne eseje. Jego wpływ na kulturę jest na tyle ogromny, iż oszczędzę sobie przytaczania kolejnych przykładów inspirowania się nim w dziełach współczesnych. Jego rasizm nie ma nic wspólnego z tym, jak bardzo swą twórczością zmienił literaturę: o tym zdawało się zapominać organizatorzy World Fantasy Award, zmieniając wygląd statuetki. 
     
    Skoro jedna z najbardziej prestiżowych nagród literackich dotyczących fantastyki upadła tak nisko, by poddawać się presji lobby autorów niepotrafiących oddzielić literatury od spraw społecznych, nie pozostaje zrobić nic innego, niż pójść za przykładem Joshiego, bojkotując WFA. Co i Wam, drodzy czytelnicy, polecam zrobić. 

    1. http://www.theguardian.com/books/2014/sep/17/world-fantasy-awards-hp-lovecraft-racism-row-statuette
    2. http://www.theguardian.com/books/2015/nov/09/world-fantasy-award-drops-hp-lovecraft-as-prize-image
    3. http://nnedi.blogspot.no/2011/12/lovecrafts-racism-world-fantasy-award.html
    4. http://file770.com/?p=25968&cpage=1
    5. https://www.change.org/p/the-world-fantasy-award-make-octavia-butler-the-wfa-statue-instead-of-lovecraft




    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 1 raz.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Eldor
     

    Wędrowiec
    Temat: Doskonałe podsumowanie po
    Dodany: 04.12.2015 o 15:09  

    Doskonałe podsumowanie pożałowania godnego przedstawienia w wykonaniu kapituły WFA.



    Ten artykuł skomentowano 1 raz.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw