Film


    Ciekawostki w sadze Star Wars

    Fantastyka » Film » Film
    Autor: nouwak
    Utworzono: 18.09.2011
    Aktualizacja: 23.09.2011

    Ciekawostki filmowe "Gwiezdnych wojen" dotyczące, zebrane i dla pamięci potomnych przez nouwaka spisane


    Witajcie! Tak jak obiecałem, oto prezentuję zbiór filmowych ciekawostek. Żeby jakoś je jednak usystematyzować, postanowiłem podzielić je wedle filmów. A jako że całkiem sporo, bo sześć aktorskich i jeden animowany, pochodzi ze stajni Lucasfilms i przedstawia mój ulubiony, fikcyjny wszechświat "Gwiezdnych wojen", pierwsza część „Ciekawostek” będzie traktować właśnie o nich. Zaprezentowane tu informacje dotyczą głównie produkcji, pracy nad filmami i rozmaitych zmian koncepcji scenariusza, nie będą zatem typowymi faktami z rodzaju „w tym ujęciu na ścianie wiszą trzy blastery, a w następnym już cztery”. No ale dobrze, przejdźmy w końcu do tematu tego tekstu. Znów nieco nietypowo, postanowiłem posortować filmy nie w kolejności I-VI i TCW, lecz w chronologicznym porządku powstawania, aby lepiej ukazać pewne zjawiska. Dość tej paplaniny, zaczynajmy!

    Część IV: Nowa nadzieja
    Episode IV: A New Hope


    - Zacznijmy od lepiej znanych faktów. Początkowo ten film nazywał się po prostu "Gwiezdne wojny" ("Star Wars"). Dodanie podtytułu nastąpiło dopiero później, gdy pewne było już, że powstaną kolejne filmy. Dlaczego jednak George Lucas zaczął od części IV? Otóż w poprzedzających ją epizodach chciał pokazać, jak doszło do wydarzeń w tym filmie przedstawionych, miał zamiar ukazać funkcjonowanie Republiki, serce Galaktyki, wszechobecną technologię i realistyczne widoki. Nie było to jeszcze tak skonkretyzowane, wymyślił jedynie zarysy. Uznał jednak, że ówczesna technologia nie pozwala zrealizować jego wizji, a miał nadzieję, że po zakończeniu kręcenia trylogii będzie już to możliwe.
    - George Lucas miał już napisaną pełną historię, która miała stanowić podstawę scenariusza. Zdał sobie jednak sprawę, że stworzona przez niego opowieść wykracza poza ramy czasowe pojedynczego filmu. Wówczas postanowił stworzyć fabułę, która będzie się ciągnęła przez kilka. Ale dzieło, które początkowo miało po prostu całkowicie oddać to, co napisał, w miarę upływu czasu znacząco ewoluowało i stało się czymś zupełnie innym, niż pierwotnie zamierzał.
    - W pierwszych etapach produkcji Lucas planował wykorzystać jako oprawę muzyczną muzykę klasyczną. Dzięki takiemu rozwiązaniu miałby ją praktycznie za darmo, jako że przy tak starych utworach nie obowiązuje już prawo autorskie. Ostatecznie postanowił jednak zatrudnić Johna Williamsa i zdecydowanie filmowi wyszło to na dobre. Jak sam stwierdził, muzyka to jedyny element jego dzieła, który przeszedł jego oczekiwania.
    - George Lucas zażyczył sobie, aby w jego filmie były "organiczne" efekty dźwiękowe, czym miał zająć się Ben Burtt. Chodziło o to, by udźwiękowienie było jak najbardziej naturalne, w przeciwieństwie do popularnego w tamtych czasach w gatunku sciencie fiction wykorzystywania "przesadnie sztucznych" dźwięków.
    - Początkowo Anthony Daniels, który grał droida C-3PO, wcale nie był brany pod uwagę jako aktor, który miałby udzielać mu głosu. Twórcy mieli zamiar zastosować podobny manewr jak przy Vaderze. Ostatecznie jednak stwierdzili, że jego mowa ciała tak doskonale współgra z jego sposobem mówienia, że stał się odtwórcą zarówno roli, jak i głosu.
    - Mroczny Lord Sithów, Darth Vader, był grany przez Davida Prowse’a. Głos jednak podkładał mu James Earl Jones, a w scenach walki zastępował go Bob Anderson.
    - Pierwotnie napisy na generatorze promienia ściągającego były angielskie. Jednak ponieważ w kolejnych częściach wykorzystywano alfabet aurebesh, zastąpił on również angielskie teksty w kolejnych wersjach (Edycja Specjalna, DVD).
    - Vader i Kenobi walczą tak „jakby chcieli, a nie mogli”, bo tak właśnie było. Miecze świetlne użyte w tym filmie były urządzeniami dosyć delikatnymi i każdy mocniejszy cios mógł je zepsuć. Zresztą i tak kilka rekwizytów zostało zniszczonych.
    - Wyświetlany w sali odpraw obraz Gwiazdy Śmierci to animacja klasyczna, rysowana, nie zaś grafika trójwymiarowa.
    - Twórcy mieli do dyspozycji jedynie jeden model Y-winga oraz jeden X-Winga. Z tego powodu, aby stworzyć wrażenie, że bohaterowie są w hangarze pełnym tych maszyn, scena, w której ze sobą rozmawiają, wymagała kilku powtórek. Dla każdego ustawienia kamer trzeba było przenosić modele w inne miejsca tak, aby znajdowały się w kadrze. Dzięki temu powstała iluzja pomieszczenia pełnego maszyn.
    - Początkowo Gwiazda Śmierci miała się pojawić dopiero w ostatniej części. A przynajmniej według pierwszej wersji historii. George Lucas uznał jednak, że potrzebuje jakiegoś „mocnego uderzenia” również na koniec tego filmu, dlatego postanowił zniszczyć Gwiazdę Śmierci jednak już w pierwszym filmie.

    Część V: Imperium kontratakuje
    Episode V: The Empire Strikes Back


    - W momencie kręcenia tego filmu George Lucas wiedział już, że chce zrobić trylogię. Reżyser powiedział o tej części: „Podejmowaliśmy ogromne ryzyko, tworząc film bez końca ani początku. Był o tyle specyficzny, że stanowił środkową część większej historii, przez co dla osób nieznających poprzedniej produkcji może się wydać wyjęty z kontekstu."
    - Zdjęcia na Hoth były kręcone w Norwegii. Większość ujęć była z konieczności krótka, gdyż podobno po 30 sekundach zamarzały obiektywy kamer.
    - Przed nakręceniem tego filmu, ale już po "Nowej nadziei", Mark Hammil, grający Skywalkera, miał wypadek samochodowy i operację, w wyniku czego zmieniły mu się rysy twarzy. W filmie zostało to wytłumaczone atakiem Wampa i odmrożeniem, którego potem doznał.
    - Początkowo twórcy zamierzali pokazać, że zniszczenie jednego AT-AT wyglądałoby w następujący sposób: rozjeżdżałyby mu się nogi i bezradnie opadłby, po czym by eksplodował. Ostatecznie jednak zrezygnowano z tego, bo uznano, że w kontekście bitwy wyglądałoby to zbyt niepoważnie.
    - Ze względu na rozmaite hałasy na planie, większość kwestii dialogowych musiała zostać nagrana ponownie, już w studiu. Jednak Harrison Ford, grający Hana Solo, w jednej ze scen zagrożenia na planie mówił tak szybko, że nie był w stanie powtórzyć tego tempa podczas ponownego nagrywania dialogów. Za każdym razem był zbyt wolny. Szczęśliwie, w końcu mu się to udało.
    - Według pierwotnej wizji George’a Lucasa szkoleniem Luke’a miał zająć się Ben Kenobi. Ponieważ został zabity (w sumie jedynie zjednoczył się z Mocą) w "Nowej nadziei", potrzebny był nowy bohater, który przeprowadziłby trening młodego Skywalkera. Tak też powstała postać Yody, który był kukłą kierowaną i dubbingowaną przez Franka Oza.
    - By uzyskać na ekranie efekt trzęsienia ziemi, w scenie z potworem w głębi asteroidy reżyser zastosował dość prostą technikę. Otóż na przemian krzyczał „Lewo, prawo!”, a aktorzy oraz kamerzyści mieli się zataczać w odpowiednią stronę. Jego głos i tak został wycięty podczas postprodukcji.
    - Przy ograniczonym budżecie twórcy mogli zbudować jedynie połowę mostka gwiezdnego niszczyciela. Druga strona była odbiciem lustrzanym, w związku z czym w pierwszej wersji filmu można dostrzec, że w niektórych ujęciach baretki oficerskie znajdują się po drugiej stronie mundurów.
    - Kłęby pary wydobywające się z Sokoła Millenium „kłócą się” z supernowoczesną technologią. Twórcy zdecydowali się jednak ich użyć, gdyż dzięki temu statek wygląda „żywiej”.
    - Wymiana zdań w komnacie zamrażania karbonitowego - „Kocham cię”, „Wiem” – początkowo miała wyglądać po prostu: „Kocham cię”, „Ja ciebie też”. Jednak cała ekipa była już tak zmęczona poprzednimi ujęciami, że w jednym z dubli Harrison Ford żartobliwie powiedział właśnie „Wiem.”. Reżyser jednak to podchwycił i ostatecznie wykorzystał w filmie.
    - Kwestia „Nie, to ja jestem twoim ojcem” była trzymana w takiej tajemnicy, że nawet odtwórca roli Vadera jej nie znał. Kiedy podczas premiery poznał prawdziwą kwestię z wyrzutem zwrócił się do Lucasa – „Dlaczego mi nie powiedziałeś? Zagrałbym to inaczej!”.

    Część VI: Powrót Jedi
    Episode VI: Return of the Jedi


    - Na potrzeby filmu powstała pełna gramatyka i ograniczone słownictwo języka huttyjskiego, stworzonego z pomocą profesora lingwistyki.
    - By poruszać kukłą Jabby, potrzeba było pięciu lalkarzy, którzy do tego celu używali obu rąk.
    - Aby nagrać odpowiednie kwestie w języku Ewoków, Ben Burt zaprosił do studia pewną starszą kobietę, o ile dobrze pamiętam z jakiegoś plemienia indiańskiego, i za pośrednictwem jej towarzyszy, którzy nieco znali angielski, poprosił, by opowiedziała jakąś bajkę, w której musiałaby naśladować różne głosy, raz mówić spokojnie, raz z napięciem. Dzięki temu uzyskał szeroką gamę dźwięków mowy, które miały różną intonację, barwę, itp. Aktorzy grający innych Ewoków, nie znając tego języka, po prostu naśladowali te kwestie, by zachować jednolitość stylu.
    - W ujęciach, gdzie znajdowała się niemal cała wioska tych stworzeń i wydawały z siebie nieartykułowane dźwięki, np. przerażenia, cała ekipa była wykorzystywana do nagrania takich odgłosów, które później były używane w scenach zbiorowych, oczywiście po uprzednim zwiększeniu wysokości dźwięku.
    - W scenie, w której Luke wyjawia Lei, że jest jej bratem, George Lucas osobiście trzymał mikrofon, by zobaczyć, jak to jest. Jednak akurat ta scena była dosyć długa i cała mówiona, a przyrząd musiał być trzymany nieruchomo, twórcy "Gwiezdnych wojen" już omdlewały ręce i przejęcie mikrofonu opisuje jako niemalże „wybawienie”.
    - Drugi pilot Sokoła Millenium, Sullustianin, mówi po kenijsku. Któryś ze znajomych jednego z twórców znał ten język i przetłumaczył kilka dostarczonych mu kwestii, które pasowały do dialogów Landa. W trakcie wyświetlania filmu w Kenii ten moment był zawsze wielkim szokiem dla widzów, którzy nagle orientowali się, że słyszą ojczysty język. Twórcy stwierdzili, że dobrze zrobili, wstawiając pasujące zdania, a nie po prostu dobrze brzmiące, ale nie mające sensu.
    - Błyskawice miotane przez Dartha Sidiousa były ręcznie rysowane przez uzdolnionych grafików z działu animacji Lucasfilms. Każda klatka osobno. Aby uzyskać efekt błyskawic, na przeźrocza zostały nałożone odpowiednie filtry.
    - Według historii George’a Lucasa, zamiast Ewoków w finale mieli walczyć Wookiee, jednak w międzyczasie uznał on, że Wookiee będą zaawansowaną technologicznie rasą, co wykorzysta w Nowej Trylogii, zatem do filmu musiały zostać stworzone całkiem nowe istoty. Dzięki temu możemy w nim ujrzeć małe, futrzaste misie, będące rdzennymi mieszkańcami Endora.
    - Podczas tworzenia dźwięków do pierwszej części (czyli czwartej) Ben Burtt stworzył kilka różnych odgłosów oddychania Vadera, z których został wybrany jeden. W tej części, by zasygnalizować uszkodzenie mechanizmu respiracyjnego, po prostu został wykorzystany jeden z alternatywnych dźwięków oddychania, bardziej mechaniczny i anemiczny.
    - W pierwotnej wizji Lucasa występowała tylko jedna Gwiazda Śmierci, właśnie tu, na zakończenie sagi. Ponieważ jednak postanowił dodać jedną do "Nowej nadziei", ostatecznie w filmach mamy dwie śmie(r)cionośne stacje bojowe.
    - W tej części pojawia się kolejny aktor grający Vadera. Jest to Sebastian Shaw, który zastępuje Provesa w scenie, gdy Luke odkrywa czarną maskę osłaniającą twarz ojca. On też pojawia się jako duch w ostatniej scenie filmu. W edycji DVD został jednak tam zastąpiony przez Haydena Christensena, grającego Anakina w Nowej Trylogii.
    - Ta część sagi "Gwiezdnych wojen" przeszła największe zmiany przy okazji wydania jej na DVD. Zostały dodane nowe efekty komputerowe, wiele scen zmontowano w inny sposób, niektóre przedłużono i dokręcono im kilka ujęć (np. taniec w pałacu Jabby), a także zmieniono podkład muzyczny (również w tamtym momencie filmu, a także w finałowej sekwencji świętowania).

    Część I: Mroczne widmo
    Episode I: The Phantom Menace


    - W tym filmie początkowe żółte napisy po raz pierwszy zostały wygenerowane komputerowo. Wcześniej były one nieruchomą planszą, nad którą pod odpowiednim kątem przesuwała się kamera, co jednak powodowało, że ruch nie był do końca płynny, zdarzały się szarpnięcia i przesunięcia na boki, przyspieszenia i spowolnienia tempa.
    - George Lucas chciał w Nowej Trylogii pokazać coś, czego jeszcze nie widzieliśmy, Jedi w okresie świetności, gdzie ich zdolności były powszechnie znane. Stąd też kwestie typu „Żartujesz? Nie pójdę tam, gdzie jest aż dwóch Jedi!”.
    - Jar Jar Binks był pierwszą w historii kinematografii całkowicie wygenerowaną komputerowo, fotorealistyczną postacią.
    - W scenie, w której statek podróżujący przez wodne jądro Naboo gonią kolejne monstra, dźwięk jednego z tych potworów to spowolniony śmiech (albo płacz, nie jestem pewien) dziecka jednego z twórców.
    - Aby uwiarygodnić postacie komputerowe, takie jak właśnie Jar Jar, potrzebne były ujęcia, w których wchodzą one w interakcje z żywymi aktorami. Przykładem takiego momentu może być scena, w której Qui-Gon łapie Gungana za język.
    - Spora część miejsc, w których toczy się akcja filmu nie jest dekoracjami, lecz tłem wygenerowanym komputerowo. Czasem zdarzało się tak, że jedynymi prawdziwymi elementami w danej scenie były np. tyko schody i aktorzy.
    - Wprowadzając postać młodego Anakina, protoplasty Vadera, George Lucas nie chciał, by była to postać, która już od dziecka dręczy zwierzęta i jest typowym złym gościem. Dlatego też Anakin jest skrajnie dobroduszny i łatwowierny.
    - Ujęcie, w którym Padme wraz ze swoimi ludźmi wykorzystują linki z kotwiczkami, by dostać się piętro wyżej było bardzo trudne do nakręcenia. Niektórzy poruszali się nieco szybciej, inni wolniej, a w zamierzeniu wszyscy mieli dostać się na parapet mniej więcej w tym samym czasie, ponadto zdarzało się też, że kogoś obróciło w powietrzu, co również było nie do zaakceptowania.
    - W całym filmie Darth Maul wypowiada tylko dwa zdania. Początkowo miał on nieco więcej do powiedzenia, ale na skutek montażu i skrócenia czasu trwania filmu większość jego kwestii trzeba było wyciąć, co zaowocowało tym, że postać Zabraka jawi się jako małomówny pomagier Lorda Sithów.
    - W tym filmie po raz pierwszy postać Yody pojawia się jako model komputerowy, choć jedynie w dwóch scenach. Tej, w której Yoda zezwala Obi-Wanowi na szkolenie Anakina oraz w scenie pogrzebu.
    - Krótkie stwierdzenia kanclerza, że będzie obserwował młodego Skywalkera, jest ważne dla filmu. Stanowi ono zapowiedź tego, w jaki sposób Vader stanie się sługą Imperatora. Lucas potrzebował czegoś takiego, by w kolejnej części mógł łatwo rozwinąć ten wątek.
    - Jak to mówi George Lucas, końcowa scena każdego epizodu to zazwyczaj sekwencja muzyczna. W tej części przyjęła postać parady zorganizowanej z okazji nawiązania porozumienia Naboo z Gunganami.

    Część II: Atak klonów
    Episode II: Attack of the Clones


    - W tym filmie Yoda jest już całkowicie wygenerowany komputerowo. Pozwoliło to uzyskać sceny, w których swobodnie się przemieszcza oraz walczy. W kwestiach mimiki jednak animatorzy za wzór i podstawę stawiali to, co stworzył Frank Oz. Obserwowali ruchy brwi, uszu, ogólną gestykulację i starali się oddać wszystko w animacji.
    - Początkowo ujęcia w windzie nie było w scenariuszu. George uznał jednak, że potrzeba czegoś, co wprowadziłoby widza w relacje pomiędzy dwoma Jedi od czasu, gdy widziano ich ostatnio, i krótkiego wyjaśnienia, co działo się w międzyczasie.
    - W jednej z sekwencji, gdy Anakin ściga Zam przez tłum, aktorzy wcale nie przemieszczają się prosto przed siebie. Biegną na skraju grupki statystów ustawionej w kole, przepychając się przez nich, a kamera jeździ wokół nich, co stwarza iluzję tego, że poruszają się w linii prostej.
    - W scenie w barze Dextera, by pokazać jak uścisk obcego, który był modelem trójwymiarowym, realistycznie wpływa na ubranie Obi-Wana, również Jedi musiał częściowo zostać zastąpiony modelem 3D. Właściwie w tamtym ujęciu prawdziwa była jedynie jego głowa.
    - Część popiersi Utraconej Dwudziestki stanowiły podobizny członków ekipy. Wśród nich był również George Lucas, jednak nie widać tego w filmie, gdyż to popiersie było jedynie niewyraźnym kształtem w tle.
    - W scenie osobistej rozmowy Anakina z kanclerzem, George Lucas rozwija wątek przyjaźni między tymi dwoma, którą już wtedy planuje bezlitośnie wykorzystać w kolejnym filmie.
    - Walka Obi-Wana z Jangiem stanowiła pierwszą i jedyną w sadze, w której Jedi musi walczyć wręcz, bez miecza świetlnego. Lucas chciał pokazać, że dzięki Mocy Jedi potrafią sobie radzić również w takiej sytuacji, jednak Jango nie bez powodu był najlepszym łowcą nagród w galaktyce, w związku z tym z powodzeniem mógł stawić czoła Kenobiemu, a nawet uciec.
    - Jeśli się przyjrzeć, Jango, wchodząc na statek, uderza głową o górną część włazu. Twórcy żartobliwie wyjaśnili, że ponieważ on jest pierwowzorem klonów, a klony z czasem stały się szturmowcami, to wyjaśnia, czemu szturmowcy ciągle o coś uderzają głowami. Stanowi to odniesienie do "Nowej nadziei", gdzie jeden z nich trafił z dużą siłą o nie do końca otwartą gródź.
    - To pomysłem Bena Burtta było wprowadzenie nietypowego rozwiązania przy minach sonicznych. Mówił, że tak jak czarne dziury pochłaniają światło, tak te miny pochłaniają na chwilę dźwięk, chciał je przedstawić jako swego rodzaju czarne dziury dźwięku. Inni uznawali wprowadzenie czegoś takiego za zbyt ryzykowne, ale ostatecznie Ben przeforsował swój pomysł, tworząc tym samym kolejną innowację w przemyśle filmowym.
    - Ben Burtt, który odpowiadał za udźwiękowienie filmu, chciał, aby sekwencja walki Jango Fetta z Kenobim była pozbawiona muzyki i opowiadana za pomocą dźwięków. Nie chcieli się z tym zgdzić John Williams i sam George, więc ostatecznie stanęło na tym, że muzyka zaczyna się, gdy łowca nagród wystrzeliwuje torpedę. Ostatecznie Ben zaaprobował tą decyzję, gdyż początek muzyki sygnalizował, że walka wkroczyła w nowy etap.
    - W jednej z wyciętych w montażu scen znalazła się taka, w której hrabia Dooku przesłuchuje Padme odnośnie do jej motywów i próbuje przekonać, by się do niego przyłączyła. W tej scenie jednak Jango Fett stoi obok Dooku, co automatycznie czyni go złym gościem. George nie chciał, aby w tym momencie filmu widz już o tym wiedział. Chciał, by widz zastanawiał się jeszcze, czy Jango pracuje na własną rękę, czy dla kogoś innego, czy może rzeczywiście dla „tych złych”.
    - Nigdy nie powstał kostium klona. Wszystkie klony w pancerzach, które widzimy na ekranie, to wygenerowane komputerowo modele.
    - Walka Yody z Dooku początkowo od razu zaczynała się od pojedynku na miecze świetlne. Twórcy uznali jednak, że warto wprowadzić coś w rodzaju zmagań magów, które pokazywałaby prawdziwą siłę Yody.

    Część III: Zemsta Sithów
    Episode III: Revenge of the Sith


    - Dopiero w tej części technologia pozwoliła zrealizować to, co George Lucas chciał zrobić już od bardzo dawna, tj. pokazać bitwę kosmiczną o naprawdę gigantycznej skali. Doglądał w niej również, zdawałoby się, mało istotnych szczegółów, takich jak strona, z której dany statek minie kamerę.
    - Ujęcia, w których zmieniał się wektor grawitacji statku, zostały nakręcone w specjalnie przygotowanych fragmentach dekoracji, które rzeczywiście były obracane, powodując naturalne oddziaływanie grawitacji na aktorów.
    - Christopher Lee, odtwórca roli hrabiego Dooku, miał w momencie kręcenia filmu już ponad 80 lat, dlatego w wielu scenach walki, gdzie po prostu nie dałby rady wykonać odpowiednio szybko danych sekwencji ruchów, został zastąpiony modelem komputerowym. Prawdziwy aktor pojawia się głównie w zbliżeniach.
    - W filmie pojawiają się również ujęcia z kaskaderami, jednakże i w ich wypadku twórcy posunęli się technologicznie o krok naprzód, więc gdy tylko na ekranie pojawia się twarz dublera, choćby i mało widoczna, zostaje na nią nałożona uprzednio zeskanowana twarz odpowiedniego aktora.
    - W ujęciu Anakina w sypialni, gdy nie ma na prawej ręce rękawicy, musiała zostać pokazana jego proteza. W tym celu aktor miał na ręce zieloną rękawicę, która w etapie postprodukcji została zastąpiona odpowiednią animacją komputerową.
    - W scenie w operze, gdzie pojawia się mnóstwo statystów, wielu z nich to twórcy filmu, a także ich rodziny, oczywiście odpowiednio ubrane i ucharakteryzowane.
    - Utapau to nazwa, która pojawiła się już w jednej z wersji scenariusza do pierwszych "Gwiezdnych wojen", jednak ostatecznie nie została wykorzystana, George jednak o niej nie zapomniał i postanowił nazwać tym mianem jedną z pokazanych w filmie planet.
    - Ponieważ pancerze klonów są wygenerowane komputerowo scena w której nie mają na sobie kasków i rozmawiają z Kenobim, zawiera aktorów w zielonych strojach, na które następnie ostrożnie została nałożona animacja pancerzy.
    - Śmierć Mace’a Windu początkowo miała wyglądać bardziej kameralnie. Miał on po prostu bez krzyków, a raczej w stanie szoku, osunąć się i wypaść przez okno. Grający tę postać Samuel L. Jackson chciał jednak, aby jego koniec był bardziej spektakularny, stąd to, co widzimy w filmie.
    - W scenie, w której Palpatine wydaje Cody’emu rozkaz 66, początkowo ujęcie kanclerza mówiącego do hologramu klona miało zawierać jeszcze mały hologram kanclerza właśnie na holoodbiorniku Cody’ego. Zrezygnowano jednak z tego jako „zbyt niepoważnego”.
    - Scena walki Anakina z Obi-Wanem nie była w żadnym stopniu przyspieszana. Aktorzy rzeczywiście byli na tyle wyćwiczeni w tej sekwencji, że poruszali się niezwykle szybko. Cała ekipa patrzyła na to ze zdumieniem, ale i z zadowoleniem.
    - Początkowo sceny śmierci Padme i narodzenia Dartha Vadera miały być całkiem osobne. W trakcie montażu jednak zaczęto je ze sobą splatać i okazało się, że taki kontrast dobrze robi filmowi, dlatego też zostały połączone w scenę Narodziny i Odrodzenie (Birth and Rebirth).
    - W zbroi Vadera, choć i tu miał się pojawić David Prowse, grający tę postać w Starej Trylogii, ostatecznie wystąpił Hayden Christensen, który bardzo chciał założyć na siebie legendarny czarny pancerz. Cała ekipa zebrała się, by zobaczyć nagrywanie tej sceny. Wiedzieli, że są świadkami narodzin legendy.

    Wojny klonów
    The Clone Wars


    - Na pomysł, by Anakin miał swojego padawana, George Lucas wpadł już wcześniej. Jednak instynktownie czuł, że nie zdoła porządnie zrealizować tego tematu w filmach, a nie chciał wprowadzać wątku, który zostałby jedynie „liźnięty”. Serial stanowi jednak dzieło, w którym jest mnóstwo miejsca na to, by pokazać relacje wiążące dwie postacie, zmieniające się z czasem i poprzez rozmaite wydarzenia. Dlatego też Ahsoka Tano, padawanka Anakina, pojawia się już w filmie animowanym, a serial jeszcze bardziej rozbudowuje ten wątek.
    - Początkowo uczennicą Anakina miała być inna postać, choć również Togrutanka - Ashla, którą możemy zobaczyć w "Ataku klonów", gdy Yoda szkoli młodych padawanów.
    - Warto również zapoznać się z tymi ciekawostkami.



    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw