Film


    It follows

    Fantastyka » Film » Film
    Autor: Serenity
    Utworzono: 09.07.2015
    Aktualizacja: 11.07.2015

    Prawdopodobnie mieliście kiedyś wrażenie, że coś lub ktoś za wami idzie, a po obejrzeniu się nie dostrzegliście nikogo, prawda? Na tym podstawowym lęku/odczuciu twórcy It follows oparli fabułę swojego filmu. Tyle, że w tej produkcji rzeczywiście ktoś lub coś za tobą idzie. I będzie szło, póki cię nie dopadnie i nie dokona na tobie mordu.

    Jay wybrała się na romantyczną randkę ze swoim chłopakiem, Hugh, która jednak upłynęła im w atmosferze napięcia, bo mężczyzna dostrzegł, że coś go śledzi i przyszło za nim również do kina. Kilka dni później Hugh „przekazuje” jej swoje przekleństwo – dziewczyna staje się nowym celem tego, co kroczyło do tej pory za jej chłopakiem, który z kolei „dostał to” od poznanej w barze dziewczyny. Aby przeżyć, Jay będzie musiała zapamiętać kilka zasad – nigdy nie wchodź do miejsc, gdzie jest tylko jedno wyjście; nie pozwól, by cię dotknęło; przekaż to kolejnej osobie i pamiętaj, że jeśli zginie – to wróci do ciebie i dalej będzie podążać twoim śladem.

    Na początku It follows wygląda dziwnie, nie zapowiada się na jeden z najciekawszych horrorów ostatnich lat. Przede wszystkim, winić należałoby tutaj trochę stylistykę – na główną bohaterkę wybrano bowiem dziewczynę z nieco staromodnej rodziny – wystrój jej domu, jej ubrania wskazują, że akcja toczy się w latach osiemdziesiątych, jednakże z drugiej strony mamy też masę samochodów pochodzących najwcześniej z lat dziewięćdziesiątych. Wszystko jest takie... niepasujące i jednocześnie niepokojące, jednak potem przestaje się zwracać uwagę na dekorację, bo historia coraz bardziej wciąga.

    Fabuła rozkręca się powoli i stopniowo ujawnia prawdę o całej sytuacji. Jay na początku jest w mocnym szoku – chłopak, w którym była zakochana najpierw odurzył ją chloroformem, później przywiązał do krzesła i pokazał to coś, co teraz kroczyć będzie za nią. Potem zafundował jej upokarzający powrót do domu. Przez jakiś czas jest spokój, dziewczyna bardziej boi się ciąży niż ciążącego nad nią zagrożenia, jeszcze ignorowanego jako wymysł zestresowanego umysłu. Oczywiście, Hugh znika z jej życia i z całością musi radzić sobie sama. I być może doszłaby do wniosku, że to wszystko jest produktem jej wyobraźni, gdyby nie to, że rzeczywiście, niedługo po powrocie do szkoły, dostrzega kroczącą za nią postać. Później jest już tylko więcej napięcia – czy osoba, która się właśnie zbliża to zwykły człowiek, może twój znajomy, czy jednak jest to coś. Sprawy nabierają coraz większego tempa – mamy grupę przyjaciół, początkowo traktującą Jay jak wariatkę, po czym przekonującą się do tego, że ich koleżanka wcale nie kłamie. Aż po kulminacyjny moment na basenie emocje rosną.

    Twórcy właściwie uniknęli tak charakterystycznych dla obecnego kina grozy jump-scare’ów. Cały czas skutecznie budują napięcie, pozwalają, by widz doszukiwał się w długich ujęciach kamery niepokojących szczegółów, jak postać, która nagle rośnie w kadrze i kroczy w stronę bohaterki. Ani na moment nie pozwalają nam zapomnieć, że tylko Jay widzi coś, co kroczy za nią. Świetnie wypadają momenty, w których dziewczyna pyta „widzicie tego gościa?”, a jej przyjaciele odpowiadają „tak, oczywiście”. I choć na chwilę groźba znika, to wciąż nie czuje się spadku napięcia. Jest jeszcze bardziej emocjonująco, bo skoro ten gość jest realny, to gdzie czai się kroczące za tobą zagrożenie? I to wszystko potęgowane jest przez niesamowitą muzykę, pełną dysharmonii, niepasujących dźwięków.

    Zanim przejdę do podsumowania moich peanów w stosunku do tego filmu, muszę wspomnieć jednak o nurtującej mnie myśli. I o tym, że jest to też produkcja z przekazem, mówiącym: „dzieciaki nie uprawiajcie przygodnego seksu z nieznajomymi”. Bo prawdą jest to, że przekazanie następuje drogą płciową – przez stosunek. I wiem, że pewnie twórcy nie pomyśleli, że niektóre kwestie zabrzmią jakby wypowiedziane zostały w zupełnie innym kontekście („przekaż to dalej” – jakbyśmy mówili o jakiejś wyjątkowo zaraźliwej chorobie wenerycznej), a bardziej starali pokazać się dwojaką sprawę – pierwotny lęk przed byciem śledzonym oraz coś, co towarzyszyło ludzkim wierzeniom od zarania dziejów – demony żywiące się energią seksualną. Dlatego uważam, że za bohaterami It follows idzie sukkub/inkub lub jakaś istota o bardzo podobnej naturze, bo po pierwsze przekazywane jest drogą seksualną, po drugie – jak pokazał przykład sąsiada z naprzeciwka (George’a?) – kiedy cię dopadnie wyssie z ciebie energię życiową przez stosunek. I na pewno nie jest to upiór, bo jak pokazała scena na plaży i później na basenie – jest całkiem realne, namacalne, ale niewidzialne.

    It follows nie jest jednak pozbawione wad. Najmniejszą jest już gra aktorska, bo młodym aktorom można wybaczyć niedoróbki warsztatowe. Poważniejszym zarzutem jest scena, pojawiająca się przed czołówką – nie pasuje do stylistyki i kolorystyki filmu. Zupełnie jakby dorzucono ją już po stworzeniu całego obrazu, domontowano na polecenie producenta/wydawcy. Jednak pomimo wszystko – polecam It follows, bo to przykład ciekawego kina, z pomysłem i bardzo artystycznego. To obraz bardzo specyficzny, mocno intymny, raczej do obejrzenia w niewielkim gronie w domowym zaciszu niż na sali kinowej. 

    Ocena: 8/10

    "It follows" to jeden z lepszych horrorów ostatnich lat - nie straszy nas tanimi jumpscare'ami, a za pomocą umiejętnie budowanego napięcia od samego początku aż do końca zapewnia zdrową dawkę emocji.




    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw