Warning: Undefined array key "autologin" in /usr/home/peronczyk/domains/insimilion.pl/insimilion/twierdza/index.php on line 25 Recenzje • E.Y.E.: Divine Cybermancy • INSIMILION

    Recenzje


    E.Y.E.: Divine Cybermancy

    Gry wideo » Recenzje » Recenzje
    Autor: Turel
    Utworzono: 05.09.2011
    Aktualizacja: 05.09.2011

    Najnowsze dzieło małego i niezależnego francuskiego studia Streum on Studio przenosi nas w mroczną, postapokaliptyczną i cyberpunkową przyszłość. Tytuł ten pełnymi garściami czerpie z takich produkcji jak Deus Ex, Ghost In The Shell, Warhammer 40k czy nawet Doom3. W efekcie otrzymujemy bardzo hybrydowy produkt. Gra reprezentuje, wymierający już powoli, rodzaj produkcji wydanych tylko i wyłącznie na PC i dostępny jedynie za pośrednictwem cyfrowej platformy, jaką jest STEAM.

    E.Y.E. jest przedstawicielem już praktycznie niespotykanego gatunku FPS/cRPG. Klimatem i rozgrywką czerpie mocno z serii Deus Ex, wprowadzając jednak takie elementy jak zakon nadludzkich, zmodyfikowanych genetycznie żołnierzy w pancerzach wspomaganych wprost z Warhammera. Fabuła rysuje się dość mgliście. Pozwoliłbym sobie nawet na stwierdzenie, że wręcz enigmatycznie, gdyż po ukończeniu wątku dla pojedynczego gracza dalej nie wiedziałem, o co tak naprawdę chodzi, mimo przekopania się przez kilometry rozmów z przeróżnymi postaciami niezależnymi. Wcielamy się w elitarnego, nadludzkiego zabójcę, któremu w wyniku nieudanej misji zresetowały się wszystkie obwody w cyber-mózgu, przez co nic nie pamięta i może z czystym sumieniem wykonywać zadania zlecane mu przez przełożonych. Parafrazując znane przysłowie, im dłużej gramy, tym mniej wiemy o co chodzi. Twórcy chcieli chyba sprezentować graczom avatara, który jest absolutnie pewnym siebie totalnym twardzielem, gdzieś na poziome Duke'a. Niestety w efekcie poziom wypowiedzi jest tak niski, że po kolejnym tekście typu:"speak or die"[swoją drogą jest to swoista próba perswazji] odechciewa się tego czytać. Zaznaczyć wypada, iż wszelkie konwersacje odbywają się na zasadzie znanej z Morrowinda, czyli pojawia nam się okienko dialogowe z wypowiedzią rozmówcy i naszymi możliwościami krasomówczymi. Tekstów mówionych jest jak na lekarstwo i w sumie dobrze, ponieważ wszystkie są po francusku i w efekcie z głośników leje się nam jakiś bełkot, który skutecznie dobija i tak już leżący klimat. Muzyka również nie pomaga, gdyż poza lecącymi w kółko utworami przypisanymi do konkretnego obszaru, w którym dzieje się akcja nie występują żadne warunkowe motywy. W efekcie czy to skradamy się, walczymy, umieramy, cały czas słyszymy to samo.

    Niestety, bolączką wszystkich produkcji tworzonych z myślą o rozgrywkach wieloosobowych, a E.Y.E. właśnie do tej grupy należy, jest bardzo powierzchowne potraktowanie wątku dla pojedynczego gracza. Wynikową tego jest ciągłe wykonywanie powierzonych nam zleceń, czyli bieganie od znacznika do znacznika, bez żadnego konkretnego wytłumaczenia po co, na co i dlaczego. Ostatecznie można posiłkować się swoją wyobraźnią, ale to nie tak powinno działać. 

    Na początku rozgrywki standardowo musimy nazwać jakoś swojego awatara, wybrać mu zestaw trzech, sefirotycznie nazwanych genów oraz porzucać trochę kostką, aby rozpocząć grę z jakimiś konkretnymi statystykami. Geny owe w teorii mają warunkować nasze predyspozycje bojowe, w praktyce jednak nie widać różnicy, gdyż w momencie awansu na wyższy poziom możemy przeznaczyć swoje punkty umiejętności w dowolny sposób. A trochę możliwości jest, tak więc jest z czego wybierać. 
    Ciekawą rzeczą jest stan zdrowia psychicznego naszej postaci. W momencie gdy specjalny pasek na naszym HUD-zie spada do zera, nasz awatar doznaje załamania nerwowego i zaczyna panikować. 

    Twórcy zapowiadali obecność mnóstwa klas postaci, jakimi będziemy mogli kierować. Tak naprawdę klasę warunkujemy sobie sami w zależności od tego, jakich obecnie używamy cybernetycznych wszczepów, mocy psionicznych czy po prostu broni. Nie jest to złe, gdyż otwiera przed graczem możliwość stworzenia sobie bohatera doskonałego, który strzela, tnie, czaruje i hakuje na poziomie mistrzowskim. 

    Umiejętności też jest całkiem sporo. Możemy wybierać pomiędzy stricte cybernetycznymi ulepszeniami, takimi jak wzrost szybkości/siły, noktowizja czy tarcza kinetyczna, mocami psionicznymi lub umiejętnością wysyłania do walki dronów lub androidów. Dla każdego coś dobrego i do dostania za pieniążki u odpowiedniego brata-dilera w świątyni, czyli bazie głównej. 
    Należy również wspomnieć o sposobie dozbrajania swojego protagonisty. Wszelkie potrzebne do szczęścia przyrządy eksterminacji dostępne są za darmo i z odpowiednią amunicją w zbrojowniach, rozmieszczonych po jednej na każdą mapę oraz oczywiście w świątyni. Dodatkowe uzbrojenie można nabyć u brata-kwatermistrza za odpowiednia opłatą. Wraz z takim systemem uzbrojenia pojawia dość ciekawy sposób zarządzania amunicją bezpośrednio przez gracza. Miejsca w ekwipunku mamy na dwie bronie krótkie, jedną długą i kieszenie na amunicję. Przeciwnikom, co prawda, po śmierci wypada amunicja, ale tylko do trzech, czterech najpopularniejszych rodzajów broni, które nie muszą się pokrywać z naszymi preferencjami. Tak więc owocuje to tym, że mamy tylko tyle amunicji, ile ze sobą weźmiemy. Niezłe posunięcie, zmuszające do planowania. 

    Z technicznej strony gra prezentuje poziom niezależnych produkcji, więc grafiki na miarę drugiego Crysisa tu nie uświadczymy. Jednakowoż, jak na możliwości twórców z niezależnego studia, wyszło im całkiem schludnie. Całość produkcji hula sobie na silniku Source znanym z takich produkcji jak Half-Life czy Dark Messiah. Owocuje to bardzo dobrze zoptymalizowaną produkcją z wieloma możliwościami ustawień graficznych, co na obecne standardy jest wręcz rarytasem. 

    Zamykając swoje rozważania, jest to gra, która przypadnie do gustu miłośnikom małych, niezależnych produkcji oraz tym, którzy będą chcieli sobie umilić czekanie na nadchodzącego Deus Exa. Nie jest zła, ale brakuje jej jeszcze odpowiedniego szlifu. Lekko mierzi też fakt niedopracowania kampanii single player, ale jak już wspominałem jest to typowe dla gier, które nastawione są na rozgrywkę sieciową.



    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw