Warning: Undefined array key "autologin" in /usr/home/peronczyk/domains/insimilion.pl/insimilion/twierdza/index.php on line 25 Recenzje • Face Noir • INSIMILION

    Recenzje


    Face Noir

    Gry wideo » Recenzje » Recenzje
    Autor: Serenity
    Utworzono: 16.08.2015
    Aktualizacja: 27.08.2015

    Akcja „Face Noir”, czyli klasycznej przygodówki point’n’click stworzonej przez włoskie studio Mad Orange, osadzona została w Nowym Jorku lat trzydziestych XX wieku. Noirowy klimat produkcji i nacisk na detektywistyczną stronę rozgrywki zwiastowały ciekawą produkcję.

    Nowy Jork w trakcie Wielkiego Kryzysu jest naprawdę ponurym miejscem
    Główny bohater gry, Jack Del Nero, jest nieudacznikiem. Spóźnia się z płaceniem za czynsz, ma problemy z alkoholem i musi przyjmować nawet najgorsze zlecenia. Bo widzicie, Del Nero jest prywatnym detektywem. Poznajemy go, kiedy jest na tropie młodej dziewczyny, Susan Webber, do skompromitowania której wynajął Jacka jej ojczym. Gdyby nie przykry zbieg okoliczności, tajemniczy telefon i niedokończone sprawy z przeszłości być może jego losy toczyłoby się dalej swoim zwyczajowym torem.

    Pierwszą rzeczą, którą odczuje gracz po włączeniu „Face Noir” i pięciu minutach gry będzie po prostu szczera niechęć do głównego bohatera. Naprawdę – Del Nero nie da się polubić. To okropnie irytuje, bo do protagonisty powinniśmy odczuwać choć cień sympatii. Tymczasem jednak Jack prezentuje się jako osoba naprawdę odpychająca – cyniczny i wiecznie niezadowolony nieudacznik to nie postać, którą gra się z przyjemnością. Dodatkowo, od razu mocno daje się poznać jako człowiek podchodzący bardzo luźno do ogólnoprzyjętych zasad społecznych. Rozumiem, że życie dało mu w kość, wyrzucono go z policji (notabene chyba słusznie), a teraz znalazł się na skraju nędzy i musi podejmować się zleceń tak podłych jak próba zdyskredytowania pasierbicy na zlecenie ojczyma; nic jednak nie usprawiedliwia jego odnoszenia się z pogardą do innych i pewnej wyższości z jaką patrzy na otoczenie.

    Prawdopodobnie Del Nero specjalnie został tak skonstruowany, by wpasować się w niejednoznaczną fabułę. Powiem szczerze – cały obraz pozostaje dla mnie wciąż mocno enigmatyczny i po przejściu gry nadal jest w nim zbyt wiele białych plam, bym mogła powiedzieć o niej coś pewnego. Cała sprawa kręci się wokół dziewczynki, którą Jack znajduje w nowojorskim porcie. Jak się okazuje później Emily chcą dostać dwie działające przeciw sobie organizacje: Czarna Lilia i Kongregacja Pięciu. Del Nero ląduje między młotem a kowadłem, jednocześnie próbując poskładać elementy układanki do kupy. Łamigłówka jednak nie rozwiązuje się do końca – finał historii pozostaje otwarty i podobno ma zostać zaprezentowany w kontynuacji, o której jednak w tym momencie nic nie wiadomo.

    Łączenie ważnych informacji w poszlaki jest ciekawą innowacją. 

    Fabuła może nie porwała mnie szczególnie, jednak była na tyle intrygująca, że zachęciła mnie do ukończenia tej produkcji, choć wiele innych jej elementów skutecznie mnie od tego odstręczało. Mechanika rozgrywki była dość irytująca – w większości przygodówek point’n’click mamy dwa rodzaje akcji: badanie i używanie obiektów, które przypisane są do dwóch różnych przycisków myszy. „Face Noir” pod tym względem zachowuje się nieco inaczej – akcję wykonujemy zawsze lewym przyciskiem myszy, jednak najpierw prawym musimy wybrać rodzaj: badanie lub działanie. W wielu momentach bardzo to irytowało, zwłaszcza w sytuacjach, w których należało użyć przedmiotu z ekwipunku.

    Kolejnym denerwującym elementem w grze była część zagadek – zwłaszcza składanie przedmiotów z części. To wyjątkowo niewdzięczne łamigłówki, zajmujące najwięcej czasu w trakcie rozgrywki – te trójwymiarowe puzzle przy dość topornym sterowaniu doprowadzały mnie do szału. Podobnie było z otwieraniem zamków wytrychami, jednakże twórcy wyciągnęli w stronę graczy pomocną dłoń pozwalając im ten akurat element pomijać. Ciekawą innowacją, jaka została wprowadzona do gry jest system łączenia ważnych informacji w poszlaki, dzięki czemu możemy popchnąć fabułę do przodu. W trakcie rozmów zdobywamy pewne tropy, które potem na specjalnym ekranie łączymy je w parę, żeby móc użyć ich w dyskusji. Szkoda tylko, że było tak niewiele sytuacji, dających okazję do skorzystania z tego jakże interesującego elementu.

    Oprawa graficzna pozostawia wiele do życzenia - zwłaszcza przy zbliżeniach gra pokazuje, że twórcy powinni nad tym elementem szczególnie popracować.
    Zanim skończę, muszę powiedzieć kilka zdań o oprawie graficznej całości. Mad Orange stworzyło naprawdę bardzo ponury i klimatyczny obraz Nowego Jorku lat trzydziestych, gdzie niemalże każdy element otoczenia krzyczy o wielkim kryzysie ekonomicznym. Niestety jednak tylko dalekie plany wyglądają dobrze, bo przy zbliżeniach, zwłaszcza na twarze bohaterów w trakcie rozmów, zauważyć można, że oprawa graficzna jest mocno przestarzała. Najbardziej razi drętwa mimika bohaterów, przy zastosowaniu bardzo ciekawie wyglądającej perspektywy pokazywania postaci w trakcie dialogu, dość mocno inspirowanej grą „L.A. Noire”.

    Produkcja Mad Orange nie zachwyciła mnie tak bardzo, jak się tego mogłabym po niej spodziewać, jednak wydaje mi się, że gdyby nie mocno odstająca od obecnego standardu oprawa graficzna, mogłaby zrobić sporą furorę na rynku przygodówek i stać się jedną z moich ulubionych pozycji z tego gatunku.

    Ocena: 6/10

    Klimatyczna rozgrywka, innowacyjny system łączenia poszlak i intrygująca fabuła to zdecydowanie najmocniejsze strony tej produkcji.
     



    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw