Warning: Undefined array key "autologin" in /usr/home/peronczyk/domains/insimilion.pl/insimilion/twierdza/index.php on line 25 Recenzje • Gunpoint • INSIMILION

    Recenzje


    Gunpoint

    Gry wideo » Recenzje » Recenzje
    Autor: Orick
    Utworzono: 29.10.2015
    Aktualizacja: 31.10.2015

    UWAGA: Recenzja stylizowana na monolog bohatera z filmów noir. Dla osób których taka forma drażni, przygotowałem „epilog”, napisany normalnie.

     
     
    To był ciemny, chłodny i deszczowy jesienny wieczór. Dopijałem już ostatni łyk whisky i  sięgałem po płaszcz, gdy nagle usłyszałem pukanie. Poprawiłem włosy i otworzyłem drzwi; a wtedy weszła ONA. Choć jawiła się jako niepozorna, to wiedziałem, że skrywa wielką tajemnicę...
     
     
    ROZDZIAŁ 1
     
    Powiedziała, że nazywa się Gunpoint i przychodzi od studia Suspicious Developments, ale zna tylko swojego ojca – Toma Francisa. Z niewinnym uśmiechem na twarzy zdradziła, że jest mieszanką, jakiej nie znałem wcześniej. Platformową grą akcji z elementami logicznymi i nutką RPG. Zainteresowany, podstawiłem jej krzesło, na którym skwapliwie się rozsiadła. Czy wiedziałem wtedy na co się piszę? Nie. Czy zrobiłbym to jeszcze raz? Na pewno. Rozlałem po szklance whisky, a ona wytłumaczyła, że wszystko kręci się dookoła Richarda Conwaya, prywatnego detektywa, który niesłusznie został oskarżony o morderstwo. Wyposażony w najnowocześniejszy sprzęt szpiegowski nie zamierzał jednak, ot tak, oddać się w ręce sprawiedliwości, lecz do ostatniej kropli krwi dążył do oczyszczenia swego imienia i odkrycia, kto naprawdę stoi za zbrodnią. Im dłużej opowiadała tę historię, tym bardziej nie mogłem w nią uwierzyć. Potężne korporacje handlujące bronią, skorumpowani policjanci i afera, na którą biedny Conway natrafił zupełnie przypadkiem. To wszystko w absolutnie niesamowitych klimatach kryminału Noir i... cyberpunk. Kiedy skończyła opowieść, nadal miałem szeroko otwarte usta z zaskoczenia. Nigdy bowiem nie sądziłem, że takie połączenie może wypalić.
     
    ROZDZIAŁ 2
     
    Stałem przy oknie, wpatrując się w krople deszczu rozbijające się o chodnik, gdy ona tłumaczyła, na czym w ogóle polegała cała zabawa. Richard Conway zakupił bowiem szalenie zaawansowany sprzęt Bullfrog, pozwalający mu na dokonywanie wielometrowych skoków i bezpieczne upadki z dowolnych wysokości. To było jego bronią – skoki na niczego nie spodziewających się strażników i okładanie ich pięściami aż do nieprzytomności. To brzmiało brutalnie, lecz w swojej prostocie było dziwnie satysfakcjonujące. Conway musiał być jednak szybki, bowiem jeden strzał z broni wroga sprawiał, że padał trupem – daleko było mu do filmowego Rambo. Dlatego też zmuszony był cały czas ukrywać się w cieniu, uważać na generowane dźwięki tak, by nie wzbudzać podejrzeń wrogów. Richard pod ręką miał także specjalny gadżet zwany Crosslinkiem, które pozwalało mu hackować elektryczne urządzenia w pobliżu. Mógł za jego pomocą sprawić, że włącznik światła zamiast aktywować lampę, otwierał drzwi na innym piętrze. Albo tworzyć całe reakcje łańcuchowe polegające na naciśnięciu jednego guzika, który następnie zamawiał windę do wskazanego miejsca, co automatycznie uruchamiało kamerę w pokoju obok, jednocześnie zamykając zapadnię nad jego głową. Richard Conway musiał czasami nieźle pogłówkować, by rozstrzygnąć, w jaki sposób używać posiadanych urządzeń. Sprzęt ten detektyw ulepszał po każdym zleceniu, które otrzymywał. W ten sposób Bullfrog umożliwiał mu dokonywanie dalszych skoków lub pozwalał na wyciszenie efektu tłuczenia szyb przy efektownych wejściach. Crosslink zaś mógł zostać podłączony do pistoletu strażników, przez co gdy detektyw stawał oko w oko z lufą broni, ta zamiast wysłać go na łono Abrahama, gasiła światło w całym budynku. Z takim arsenałem Richard mógł do każdego wyzwania podejść na multum różnych sposobów. Był wolny jak ptak...

    Wspominałem już wcześniej o zleceniach. Za każdym razem detektyw otrzymywał je przez specjalny komunikator, za pomocą którego kontaktował się także ze swoimi zleceniodawcami. Conway miał wiele twarzy. Mógł być chłodnym profesjonalistą, zimnym mordercą albo zabawnym klaunem nie potrafiącym powstrzymać się od głupkowatych komentarzy, nawet będąc oskarżonym o bycie podwójnym agentem. Za każde zlecenie detektyw otrzymywał pieniądze, za które potem mógł wykupywać kolejne gadżety, otwierające nowe możliwości.
     
    ROZDZIAŁ 3
     
    Nie mogłem powstrzymać śmiechu, gdy opowiadała mi tę historię. Rozmowy Conwaya z jego zleceniodawcami były naprawdę pełne przewrotnego humoru, a sama fabuła zwariowana, rodem z komedii szpiegowskich. Byłem jednak zaskoczony tym jak szybko zleciało jej opowiedzenie całości. Gunpoint bowiem po jakichś pięciu godzinach niespodziewanie wstała i wyszła mówiąc, że to wszystko, co ma do zaoferowania. Mogła jednak w każdej chwili wrócić do wcześniejszego elementu opowieści i zmieniając jeden drobny szczegół, wywrócić historię do góry nogami. Sam pogubiłem się w tym wszystkim, gdy za piątym razem opowiadała zupełnie inny finał, ale to tylko jeszcze bardziej mnie fascynowało. Wszystko, jak już wcześniej wspominałem, utrzymane w konwencji lekkiej komedii – kryminału noir w realiach futurystycznych/cyberpunkowych.
     
    Cały czas skupiałem się na tym, co mówiła. Ale nie wspominałem o tym, jak Gunpoint wyglądała. Z początku byłem bardzo niepewny – owszem, te które nazywają siebie „niezależnymi” rzadko powalają na kolana aparycją, tutaj jednak wszystko stało na najwyższym poziomie. Szara i „jesienna” stylizacja, którą się wykazywała była strzałem w dziesiątkę, budującym niezapomniane wrażenie. Pokazała, że nie trzeba olśniewających efektów, by dobrze wyglądać i tworzyć doskonałą  atmosferę. Może uroku dodawała jej także muzyka– jak z czarno-białych filmów o Chicago z lat 40stych, a przecież opowieść działa się w czasach dużo nam bliższych! Nieważne, bo zakochałem się w tych brzmieniach i nawet teraz, gdy to piszę, słucham tej spokojnej perkusji i trąbek, i żałuję, że pod ręką nie mam cygara oraz whisky, bo byłby to przepis na wehikuł czasu.
     
    ROZDZIAŁ 4
     
    Gunpoint była fenomenem. Choć to, co miała do zaoferowania kończyło się bardzo szybko, nie miałem wątpliwości, że to było jedno z najbardziej oryginalnych doświadczeń, z jakimi miałem do czynienia. Z melancholią będę wracać wspomnieniami do tych skoków z trzeciego piętra wieżowca, do logicznych łamigłówek z hackowaniem w tle i błyskotliwego humoru. Nie mam żadnych wątpliwości -  jeżeli tylko ją gdzieś zauważycie, zaproście ją do siebie. Niech opowie wam to samo, co opowiedziała mi, a nie będziecie zawiedzeni.
     
    EPILOG
     
    Gunpoint to fantastyczna platformowa gra akcji z elementami logicznymi. Niesamowity klimat, przywodzący na myśl filmy noir, z komediowym zacięciem, fantastycznymi dialogami i elementami cyberpunka zapewniają niepowtarzalne wrażenia. Znakomita muzyka i przeciętna, lecz utrzymana konsekwentnie w jednolitym stylu grafika zatrzymują przy monitorze, ale uwaga – tytuł można spokojnie ukończyć przy jednym posiedzeniu! Zdecydowanie polecam – aż nie chce się wierzyć, że taki majstersztyk został stworzony z budżetem w okolicach 30$.
     
    Ocena: 8/10

    Jednym zdaniem: Platformowa gra logiczna w klimatach noir i cyberpunk – MUSICIE tego spróbować.




    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw