Recenzje


    Honor złodzieja

    Literatura » Recenzje » Recenzje
    Autor: Erador
    Utworzono: 20.06.2012
    Aktualizacja: 20.06.2012


    Okładka Opis
    • Autor:
      Douglas Hulick
    • Tytuł oryginalny:
      Among Thieves
    • Tłumacz:
      Łukasz Małecki
    • Rok wydania:
      2012
    • Wydawca:
      Wydawnictwo Literackie
    • ISBN:
      978-83-08-04860-3

    Wydawnictwa już dawno przyzwyczaiły czytelników, by nie ufać zbytnio opisom z tylnych okładek. Gdy co druga książka jest „nową klasyką gatunku”, a większość debiutów to „najlepsze debiuty dekady”, trudno jest wyłowić z morza fałszywych klejnotów tę prawdziwą perełkę. „Honor złodzieja”, łotrzykowska powieść pióra Douglasa Hulicka, została ochrzczona właśnie mianem „jednego z najlepszych debiutów fantasy 2011 roku”. Jednak czy to, oraz zaangażowanie pisarza, który pracował nad nią przeszło dziesięć lat, może zapewnić jej sukces?
     
    Fabuła powieści koncentruje się wokół postaci Drothe’a, młodego, acz doświadczonego szpiega jednej ze złodziejskich gildii w Ildrekce. Jako Długi Nos zajmuje się zdobywaniem informacji na temat swych współpracowników oraz donoszeniem na nich szefowi, czym, siłą rzeczy, nie zaskarbia sobie sympatii kolegów po fachu. Jednakże nie samą organizacją człowiek żyje – między pojedynczymi zleceniami od Nicco, Drothe zajmuje się także drobnymi interesami na boku. Właśnie podczas załatwiania jednej z pozornie prostych spraw wplątuje się on w intrygę, w którą zamieszane są również wszystkie grube ryby złodziejskiego półświatka. Zadowolony z możliwości, jakie przed nim otwarto, nie zauważa, że wszyscy Kamraci skierowali na niego swe oczy… oraz ostrza sztyletów.
     
    Gdyby podjąć się próby scharakteryzowania „Honoru złodzieja” za pomocą kilku najważniejszych cech, z pewnością jako pierwsze zostałyby wymienione niebanalna, zawiła intryga oraz porywająca od pierwszego zdania akcja. To właśnie one sprawiają, że nawet najwybredniejszy czytelnik nie znajdzie podczas lektury okazji do nudy. Nieprzerwana gra pozorów, atmosfera niepewności oraz ciągłe machinacje na najwyższych szczeblach kamrackiej hierarchii niemal zmuszają odbiorcę do poszukiwania prawdy wraz z Drothem – a niekiedy i bez niego, gdyż mimo pierwszoosobowej narracji jego postać wciąż pełna jest tajemnic. Jednak odnalezienie się w gęstej sieci kilkupoziomowych intryg na własną rękę nie należy do prostych zadań, a to z powodu zaskakujących zwrotów akcji, którymi autor sypie jak z rękawa, niejednokrotnie wywracając sytuację do góry nogami. Zawrotne tempo fabuły, częste zmiany stron konfliktu oraz sama ich mnogość potrafią niekiedy mocno namieszać, lecz uważny czytelnik powinien zaadaptować się do tych nietypowych realiów.
     
    Zaskakująco dobrze wypadł także świat stworzony przez Hulicka. Ildrekka to niezwykle żywe miasto i choć odbiorcy przyjdzie poznać jedynie jej część – w dodatku tę „gorszą” – bez problemu będzie on mógł wyobrazić sobie resztę ogromnej metropolii. Aby się w niej ostać, należy opanować trudną sztukę przetrwania na ulicy, mieć silne plecy lub władzę i pieniądze – a najlepiej wszystkie te przymioty, choć i z nimi nie można być pewnym jutra. Nastroje w kryminalnym świecie Kamratów zmieniają się w mgnieniu oka; nawet ci, którzy pozornie trzymają społeczność w szachu, mogą paść ofiarami niepewnych sojuszy i skończyć w zapomnianym przez bogów zaułku. Każde zwrócenie na siebie uwagi stanowi ryzyko zniszczenia misternej sieci podwójnych i potrójnych kłamstw, a także okazję do wyrównania starych rachunków, przypominających o sobie zazwyczaj w najmniej odpowiedniej chwili.
     
    Świetnie przedstawionego obrazu świata dopełniają pełnokrwiste sylwetki postaci z samym Drothem na czele. Miast ratować, sam częściej jest ratowanym, a jedyne, co wciąż trzyma go przy życiu, to cenne informacje i znajomości. Zdolność kreowania własnej osoby na ważniejszą niż w rzeczywistości jest jego kluczem do sukcesu i przetrwania, lecz pewność siebie to jedynie maska, która skrywa osobę nie do końca pewną swej sytuacji. Całe szczęście Hulick nie popełnia dość częstego wśród debiutantów błędu, więc przewijający się w tle bohaterowie są równie dobrze nakreśleni, co i protagonista. Prym wiedzie tu najbliższe, acz niezupełnie sprzyjające mu otoczenie Drothe’a, po którym można spodziewać się wszystkiego – nawet najgorszego.
     
    Wisienkę na torcie stanowi styl autora. Nie chodzi tu o to, że jest dość prosty, niesamowicie porywający, pełen humoru i dynamiki – choć nie można mu tego odmówić. Hulick z godną podziwu zręcznością wplótł do ulicznej mowy kryminalny slang inspirowany przekazami z rzeczywistych źródeł historycznych. Jak sam przyznał, zmienił znaczenie niektórych wyrazów na potrzeby powieści, lecz specyficzny żargon wciąż nadaje językowi powieści charakterystyczne brzmienie. W gestii czytelnika leży jego interpretacja, jakkolwiek jest on raczej intuicyjny – odgadnięcie, czym zajmują się Uszy, Nosy czy Atramenciarze, przychodzi bez większych problemów.
     
    Trudno zarzucić cokolwiek fantastycznemu debiutowi Douglasa Hulicka. Śmiało można rzec, iż autor swym wtargnięciem na literacką scenę znacznie podniósł poprzeczkę dla powieści łotrzykowskich. Lektura „Honoru złodzieja” jest wyśmienitą dawką rozrywki, której nie brakuje niczego: świetnego pióra, porywającej akcji ani zapadających w pamięć bohaterów. Miejmy nadzieję, że ogromny niedosyt, jaki jednocześnie pozostawia, zostanie czym prędzej zaspokojony przez drugą część „Opowieści o Kamratach”.

    Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękujemy:

     



    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.




    Ten artykuł skomentowano 0 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw