Warning: Undefined array key "autologin" in /usr/home/peronczyk/domains/insimilion.pl/insimilion/twierdza/index.php on line 25 Wiedźmin 2: Zabójcy Królów • Zapowiedź • INSIMILION

    Wiedźmin 2: Zabójcy Królów


    Zapowiedź

    Działy gier » Wiedźmin 2: Zabójcy Królów » Przedpremierowe
    Autor: Rey
    Utworzono: 27.09.2009
    Aktualizacja: 27.09.2009

    Dawno, dawno temu, kiedy smoki miały jeszcze co jeść...

    ...za sprawą pewnego sprzedawcy futer pojawiła się postać białowłosego mordercy, profesjonała, zabójcy potworów o ustalonym i niecodziennym kodeksie moralnym, systemie wartości, umiejętnościach, charakterze, a nade wszystko historii. Był to mutant będący nadczłowiekiem i, przynajmniej z reguły, pozbawioną uczuć maszyną do zabijania. Geralt z Rivii - postać sławna w całym świecie, mistrz miecza i jeden z budzących obrzydzenie odmieńców - wiedźminów. Jeden z nich, a jednak tak różny. Przez morderczą Próbę Traw przeszedł zadziwiająco dobrze i został wybrany do kolejnych eksperymentów. Ich cel nie był znany, ale efektem był najlepszy z najlepszych, zabójca nad zabójcami, łowca nad łowcami, mimo to jednak nie pozbawiony uczyć. Trudno ocenić, czy drugie z następstw tego procesu jest „skutkiem ubocznym”, czy zamierzonym efektem. Wiadome jest jedno – powstał wiedźmin, który łączył w sobie największą siłę i największą słabość – miłość. I to właśnie dzięki niej stał się najlepszym z najlepszych, postacią z legend i osobą, która zmieniła losy świata.

    Kamera? Akcja!

    Po Wiedźminie-książce powstał Wiedźmin-serial i Wiedźmin-film, z czego te dwa ostatnie były, mimo bajońskiego budżetu, redefinicją „Jak coś dokumentnie spieprzyć”. Jeśli ktoś o tym nie słyszał, radzę poszukać gdzie indziej. Tutaj mowy o tym nie będzie, ale podtytuł jest jednak właściwy, bowiem aRPG, jakim jest dla mnie Wiedźmin-gra, pochłonął budżet dużego filmu akcji. Ale do rzeczy:

    Czym jest Wiedźmin, nie trzeba mówić chyba nikomu, a w każdym razie nikomu, kto w kraju nad Wisła spędził ostatnie dwa lata i nie siedział wtedy zamknięty w jakiejś piwnicy. Wieść to radosna, bo głównie dzięki temu i „patriotyzmowi” polskich graczy Wiedźmin sprzedał się w naszym kraju w liczbie kilkuset tysięcy (na chwilę obecną jest to około 700 000 pudełek) egzemplarzy. Mimo iż wielu z nich uczyniło sobie z tego pewne „usprawiedliwienie” dla płyt z innymi tytułami, leżącymi niejednokrotnie w całych stertach, opakowanymi w koperty, a nie w pudełka, to dobrze, że jesteśmy zdolni do takiego "wyczynu" w kraju, w którym złodziejstwo komputerowe jest normą, półtorej dekady po jego zdelegalizowaniu. Może jednak od początku, trochę historii:

    • W październiku 2007, niecały rok po ostatniej „wielkiej” premierze w gatunku cRPG – Gothicu 3 – ukazał się Wiedźmin. W Polsce zrobił ogromną furorę, także ze względu na wyjątkowe wydanie (przy cenie jak za „drugie wydanie” normalnej premiery dostaliśmy ilość dodatków porównywalną z Edycjami Kolekcjonerskimi innych gier). Za granicą sprzedał się nieźle, jak na polski tytuł, ale nawet wyjątkowo wysokie oceny w pismach i serwisach branżowych oraz ponad sto nagród (w tym wiele „RPG Roku”) nie mogły zrównoważyć barbarzyńskiego zubożenia fabuły, dialogów i całego tekstu pisanego w wersji angielskiej (a co za tym idzie innych nie-słowiańskich tłumaczeń) oraz nieznajomości prozy Sapkowskiego, stanowiącej znaczący element, niezbędny do pełnego zrozumienia świata przedstawionego. Wielu osobom dały też się we znaki Aurora Engine (brak możliwości skakania i bardziej skomplikowanych interakcji z otoczeniem, o fizyce nie wspomnę, tak żeby daleko nie szukać) czy narzucony z góry i w zasadzie już wykreowany bohater, dla Polaków znajomy i swojski, dla innych obcy i niezrozumiały. Chyba najbardziej denerwującą rzeczą, już w obu wersjach, był czas ładowania poziomów i przymusowy autosave, przeklinany ze względu na konieczność wielokrotnego i kilkuminutowego (!!!) wpatrywania się w pasek ładowania.
    • Wrzesień, rok później, przyniósł Edycję Rozszerzoną, znacznie poprawiającą grafikę, usprawniającą ekwipunek, a przede wszystkim skracającą czas oglądania grafik z rosnącym, czerwonym paskiem poniżej, nawet dziesięciokrotnie. Do tego nowe animacje, tekstury i setki drobnych usprawnień – niestety, nic to nie dało i nie zamieniło Wiedźmina w światowy hit. Owszem, sprzedawał się całkiem nieźle, ale nie było to nic, co sprawiłoby, że ludzie zmieniliby już wyrobione poglądy na temat gry. Po tym jak grę kupiło na świecie ponad milion osób projekt dopiero zaczął na siebie zarabiać, po wyrównaniu astronomicznych (22-u milionowych) kosztów.
    • Niedługo po tym, na początku grudnia, ujawniony został projekt Wiedźmin: Powrót Białego Wilka, czyli decyzja oczekiwana i wręcz nieunikniona – Wiedźmin na konsole nowej generacji, któremu wieszczono naprawdę świetlaną przyszłość, a zyski mogłyby być dużo większe niż z wersji PC. Niestety, poza efektownym filmikiem przez długi czas nic się w temacie nie działo i wielu podejrzewało, że projekt umarł śmiercią naturalną. Po jakimś czasie informacja ta została częściowo potwierdzona przez zawieszenie projektu.
    • The Witcher Director’s Cut Edition – pod tym długim tytułem kryje się patch 1.5 w wersji dla Ameryki Północnej, która nam nie przyniosła zgoła nic - kilka drobnych poprawek – w samym Wiedźminie i 5 Przygód (Podstępy, Szlag by trafił te bagna, Upiory w Cichej Wólce, Wesele i Wiedźminkołaj) okołowiedźminowych. Dla zjadaczy hamburgerów było to „zdeocenzurowanie” gry, czyli nadanie mu choćby namiastki tego pazura, który miała w wersji słowiańskiej (Polska i kraje europejskie na wschód i południe od nas). Owszem, „Wiedźmin, wydanie trzecie, poprawione” sprzedał się nie najgorzej, ale dalej jest to tylko próba ożywiania trupa za pomocą błyskawicy – trochę popodskakuje na stole i zwróci uwagę najbliżej stojących, ale dalej będzie to zimny trup. Oczywiste było, że Wiedźmin umarł i odszedł w zapomnienie.

    Eee, Powrót Białego Wilka ver. 2?

    Biały Wilk – Gwynebleid – to właśnie tytułowy wiedźmin. Podejrzenia co do produkcji drugiej części gry były tak powszechne i u wielu graniczyły wręcz z pewnością - w końcu po zawieszeniu projektu Wiedźmina na konsole, w CDP Red pozostała dosyć duża grupa osób, w tym wielu zajmujących się wcześniej grą o przygodach Geralta. W końcu doszło do tego, co nieuniknione chyba w każdym studio poza Blizzardem – zdarzył się wyciek. Wyciek dosyć długi, bowiem ponad pięciominutowy – film pokazujący możliwości nowej produkcji na przykładach technologii, systemu walki, interakcji z osobami (w czasie dialogów na przykład) czy niesamowitej fizyki. Ale może od początku, co widać na filmiku i co może to oznaczać:

    Metryczka (00:01-00:20) – Najpierw czytamy dane filmu, a później widzimy efektowny kawałek walki. W końcu dane nam jest zobaczyć tytuł – Wiedźmin 2: Zabójcy Królów. Zmiany zaszły też, lub przede wszystkim, w samym wyglądzie Geralta – ma inną twarz, pancerz jako żywo przypominający znaną skądinąd Zbroję Czarnego Kruka. Wybrał się on także do fryzjera – włosy są wysoko spięte w kucyk, wprawdzie nie na czubku głowy, a z tyłu, upodabnia go to jednak do wiedźmina z rysunków Bogusława Polcha.

    Wprowadzenie (00:21-01:10) - Przez prawie minutę mamy okazję wysłuchać Macieja Iwińskiego, współzałożyciela CDProjekt, który stara się choć trochę przybliżyć tytuł ewentualnemu wydawcy. W międzyczasie migają urywki pracy grafików i kawałków intra do pierwszej części.

    Pierwsze spotkanie (01:11-1:30) - Dopiero tutaj zaczyna się ”właściwy” filmik. Właściwy dla nas, graczy, bowiem Marek Ziemiak stara się przybliżyć wygląd samej gry. Pierwsze normalne ujęcie ukazuje go wchodzącego do obozu otoczonego palisadą (jak się później okazuje – wojennego). Czyżby deja vu i „...człowiek ten nadszedł od północy, od bramy Powroźniczej...”? Byłby to co najmniej ciekawy smaczek. Chwilę później widzimy także jedną z rzeczy, które najbardziej mnie ucieszyły – Wiedźmin 2 ma nowy silnik graficzny! Wprawdzie pokazuje on swoje możliwości dopiero później, ale już teraz można to zobaczyć, bowiem strażnik stoi na wieży – jest różnica poziomów, wyraźna i znacząca. Jakby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to rozwieje je następna część.

    Technologia (01:31-02:05) - Wita nas wielki, zielony lub czarno-brązowy (trudno ocenić) smok! Potwór spokojnie lata sobie nad niedawnym obozem wojskowym. Jest to dziwne tym bardziej, że smoki w świecie Sapkowskiego atakowały raczej zagrożone lub głodne. Możliwości są dwie: albo ktoś tego gada dosyć mocno zdenerwował i ten postanowił się odegrać, albo – co dużo bardziej prawdopodobne i złowieszcze – Salamandra lub inna siła zdołała zapanować nad tymi stworzeniami i poszczuła je na obcą armię. Po płonącym mieście można sądzić, że przynajmniej w przypadku płomieni fizyka uległa zmianie. Chwilę później pokazana zostaje kolejna nowinka – dynamiczny cykl dnia i nocy, dobrze się spisujący już w poprzednim wiedźminie, teraz wygląda o niebo ładniej. Co najlepsze, jest to dopiero wersja Alpha, aż strach pomyśleć jak pięknie będzie to wyglądało w dniu premiery. Dotychczas myślałem, że to Risen będzie miał ładne niebo – niniejszym zmieniam zdanie, niebo, mimo iż szarobure, wygląda świetnie! Nareszcie zostały wprowadzone cienie generowane z kilku źródeł światła jednocześnie – nawet drgający na wietrze płomień pochodni rzuca cień bardzo realistycznie. Ekstra!

    Żyjący świat (02:06-3:45) - W „przestrzeni dialogowej” (zbliżeniu na popiersia bohaterów) widać teraz więcej niż tylko głowy, a w dodatku więcej niż tylko dwie – obok bohatera i rozmówczyni - kobiety z wojskowego wydziału propagandy, mającego podnosić morale żołnierzy kosztem chwilowej niedyspozycji bojowej (obu stron) – stoi jeszcze „eskortujący” go żołnierz. Po oczywistej propozycji Geralt prezentuje swoją elokwencję, delikatnie i żartobliwie spławiając panienkę. Kobieta puszcza bohatera i odchodzi, a kamera dalej pozostaje w „dialogowej” pozycji z profilu. Tylko lekko przesuwa się na żołnierza, kiedy ten się odzywa – wszystko płynnie! Teraz dialogi powinny nabrać więcej realizmu. Komentarz mundurowego na odchodnym („Mówiła, że mnie kocha...”) może wywołać lekki uśmiech na twarzy.Teraz połączenie tego i poprzedniego akapitu w jednej z najbardziej efektownych części filmu – prezentacji Havoca! Zachowanie i czynności postaci wywołają reakcję u zgromadzonych w pobliżu – od złości i zażenowania po śmiech. Widzimy też pierwszą interakcję z otoczeniem – za pomocą znaku Aard pusta beczka zostaje ciśnięta niczym kamyczek w stertę innych. Efekt? Kupa desek i niemałe zamieszanie. Jacyś młodsi rekruci (sądząc po głosach) dziwią się i usprawiedliwiają („Tym razem to nie moja wina!”), za to stary żołnierz ryczy rubasznym śmiechem. Po zapoznaniu się z sytuacją dowódca krzyczy coś o „...potrzebie dwóch ochotników do posprzątanie tego...”, na co żołnierze reagują marudzeniem i zmęczonymi jękami. Mała rzecz, a cieszy.Inni NPC i całe ich grupy będą miały własne zajęcia, plany, motywacje, życie, historię. Człowiek z naszej eskorty boi się o swoją skórę, bo opuścił posterunek. Dalej dziesiętnik robi sobie „pogadankę” z oddziałem, który niewątpliwie coś zepsuł („Na rozkaz Króla, szósta kompania, zwana również od wczoraj pośmiewiskiem armii, będzie starać się zrehabilitować poprzez fortyfikowanie wież strażniczych.”) ciekawie wygląda też rzygający żołnierz, co nadaje deczko autentyzmu wojskowym rozrywkom. Dalej silnik pokazuje swoją kolejną zdolność – animacje w innej postawie niż stojąca. No i te pompki...

    System Walki (3:46 do końca) - No cóż, strona wizualna od początku była jednym z wielkich atutów walki w Wiedźminie, jak dla mnie była ona najlepiej odwzorowana w historii. Szkoda tylko, że tak skomplikowane animacje i setki godzin mo-capu zostały w pewien sposób zmarnowane przez łopatologiczny system wywoływania tych sekwencji, oparty na tępym klikaniu. Może jednak wróćmy do filmu – okazuje się, że ciosy kończące, wcześniej bezużyteczne ze względu na iście geologiczny czas trwania i wystawianie się na ciosy w trakcie wykonywania, został poprawiony – teraz dobijanie będzie nie tylko efektowne, ale także szybkie, płynne i diablo efektywne! Chwilę później widzimy też najprzyjemniejsze, w moich oczach, unowocześnienie, będące następstwem wprowadzenia Havoca – znak Aard przestał mieć siłę pierdnięcia komara, a zaczął dawać prawdziwego kopa. Teraz wypalony w twarz Aard nie ma „20% szans na powalenie” i „40% szans na rozbrojenie”, a rzuca nawet grupą przeciwników z równą łatwością, co szmacianą lalkę – prosto w przepaść! Fizyka i dynamika nowych elementów Wiedźmina 2 powala! Dosłownie i w przenośni. Co ciekawe fizyka działa normalnie też na bossów – pseudowiedźmin, znany choćby z outra do podstawki, bardzo ładnie szoruje buźką po glebie. Niestety, walka sama w sobie niewiele się zmieniła – dalej jest oparta na „płonącym mieczyku” klikanym w regularnych odstępach, kiedy to wiedźmin zadaje ciosy, a jego przeciwnik stoi jak słup soli. Jednak przynajmniej walki z kimś mocniejszym niż mięso armatnie zostały urozmaicone – nie tylko o rozmowy w trakcie, ale także o QTE (ang. Quick Time Events), od których zależy zarazem przebieg dialogu i samego pojedynku. Są one trochę mniej morderczymi wersjami ciosów kończących – „przegranie” QTE oznacza stratę tylko kawałka z paska życia, a nie śmierć czy masakryczny upływ krwi. Właśnie - krew! Tej, zgodnie z ostatnią modą, jest dużo, ale tutaj jest ona trochę bardziej realistyczna niż choćby w DA – tryska strumieniami, ale przy głębokim cięciu, a nie drobnym draśnięciu. No i obie strony starcia nie są pod koniec walki przystrojone w artystyczne, czerwone ciapki, jak jakaś odmiana dalmatyńczyków spod Czarnobyla. Końcówka jest dosyć smoczna, a na pewno nieprzewidywalna i wnosząca coś ciekawego do monotonnej walki z bossem. Ekstra!

    Coś się kończy, coś się zaczyna. Co?

    Fabuła się zaczyna, to pewne. Tylko jaka? A no podobno nic nie wiadomo, ale nie trzeba być geniuszem, by zauważyć, co się święci. Pierwszą poszlaką jest podtytuł. „Zabójcy Królów” mówi samo za siebie – któraś [Już po napisaniu tego tekstu ta informacja została potwierdzona - koronowana głowa zadźwięczy o bruk, jak się okazało nie jedna, a WSZYSTKIE jakie dotychczas było dane nam poznać, i nie tylko. - dop. autora] głowa państwa straci, nomen omen, głowę. Nietrudno też domyśleć się za czyją sprawą - w końcu kto może być do tego lepszy niż wojownik prawie dorównujący siłą i umiejętnościami najlepszemu z najlepszych, tyle, że pozbawiony kodeksu moralnego, zahamowań i wspierany przez potężnych magów? No właśnie...Kolejną rzecz widać na pierwszy rzut oka – WOJNA!, bo skoro walka z cesarstwem Nilfgaardu już się skończyła, to szkoda marnować wojsko. Trudno rozpoznać, kto i z kim walczy, ale raczej na pewno jedną ze stron będzie Temeria, a drugą, jeszcze niedawno z Temerią sprzymierzona, Redania. Nie wiadomo jednak, kto stracił głowę i czy było to przyczyną, czy skutkiem wojny. Alvina a.ka Jakuba de Aldersberg już nie ma (choć niewiadomo – skoro czas nie stanowi dla niego problemu, to może zgotuje nam miły powrót?), a tajemnice zostały odzyskane. Jakim tedy sposobem powstali pseudowiedźmini, bliscy zresztą zamordowania króla Foltesta? Co się stało z Salamandrą – w końcu zniszczyliśmy tylko jej wyzimską komórkę? Skąd się wzięły te przeklęte smoki? Takich pytań jest wiele, na kilka z nich może przynieść odpowiedź poniższy wywiad:

    1. Czy film, który wyciekł do Internetu, pokazuje finalną lub bliską finalizacji wersję gry?
    Tak, jak powiedział Adam w naszym oficjalnym komentarzu na temat wycieku, film został stworzony w oparciu o bardzo wczesną, wewnętrzną wersję gry. Przed nami jeszcze długa droga zanim osiągniemy jakość, jaką sobie założyliśmy. Film został stworzony około pół roku temu na potrzeby poszukiwań potencjalnego wydawcy i wiele już zdążyło się w grze zmienić od tego czasu. W dodatku, film nie porusza jednego z najważniejszych aspektów naszej gry, czyli fabuły. Jest to dla nas istotne, gdyż wkładamy bardzo dużo pracy i zaangażowania aby właśnie ten element był dopracowany perfekcyjnie.


    No cóż, fabuła nieujawniona, wiedźmin niedokończony. Czyli owijanie w bawełnę byle ładnie wyglądało, a pytanie zostało napisane do odpowiedzi, a nie odpowiedź do pytania.

    2. Czy głosy postaci, które słyszymy w filmie, są już ostateczne?
    Po obejrzeniu filmu, wiele osób kwestionowało jakość i dobór głosów postaci. Jestem mile zaskoczony, że twórcy Wiedźmina, członkowie zespołu RED, na tyle dobrze naśladują angielski akcent, iż ktokolwiek mógłby pomyśleć, że są to finalne wersje nagrań:). Na razie nie planujemy przekształcenia REDa w studio udźwiękowiania amerykańskich filmów akcji, więc nie ma się czego obawiać, nadal będziemy pracować nad grą. Mówiąc już na poważnie, głosy postaci nie są w żadnym wypadku finalne, są to tylko robocze wersje nagrane przez nas na potrzeby prezentacji.


    A to ciekawe, bo wiedźmin czy pseudowiedźmin brzmieli o niebo lepiej niż w ostatecznej, polskiej pierwszej części. Kto wie, czy REDzi nie zrobiliby tego lepiej niż polscy „aktorzy”, hehe.

    3. Czy za Wiedźmina 2 odpowiada ten sam zespół, który pracował nad pierwszą częścią?
    Tak, nad Wiedźminem 2 pracuje zasadniczo ten sam zespół ludzi, choć z drobnymi zmianami (ponad 50 osób ze „starego” składu). To prawda, iż w zespole były redukcje, ale wiązały się one głównie z zawieszeniem prac nad Powrotem Białego Wilka.


    O, tutaj ciekawostka nas, graczy, bezpośrednio nie dotykająca. Ale na pewno zobaczymy stare twarze, bowiem kilka z nich, wcześniej należących do twórców, trafiło do pierwszej części.

    4. Kiedy gra zostanie wydana?
    Nie ustaliliśmy jeszcze daty premiery. Będzie ona ogłoszona razem z ujawnieniem wydawcy dla nowego Wiedźmina. W tym miejscu od razu chciałbym wszystkich uprzedzić, aby nie oczekiwali pojawienia się naszej gry zbyt wcześnie. Wiedźmin 2 to duża, złożona i ambitna produkcja, dlatego czeka nas jeszcze bardzo dużo pracy, aby ją ukończyć.


    Rozumiem i pochwalam wzorowanie się na najlepszych w branży, ale dlaczego akurat tę cechę musieli przejąć od Blizzarda? Dobrze, że będzie chociaż dużo, skomplikowanie i ambitnie. Choć w założeniu Diablo miało być turowe...

    5. Kiedy zobaczymy więcej materiałów na temat gry?
    Oprócz odpowiedzi na wasze pytania, które teraz czytacie nie planujemy publikować żadnych materiałów na temat nowego Wiedźmina. Oficjalna zapowiedź gry i materiały na jej temat zostaną opracowane wspólnie z naszym wydawcą i niestety nie wydarzy się to w najbliższym czasie :(.


    Hmm, czarnowidztwo czy realizm? Bo film miał za zadanie „znaleźć” wydawcę, a skoro sami twórcy mówią, że jeszcze daleko im do tego, to chyba nie wróży zbyt dobrze projektowi.

    6. Jakiego silnika będzie używał Wiedźmin 2?
    Gra nie jest już oparta na silniku Aurora. Stworzyliśmy, nowy autorski silnik, aby mieć w nim najbardziej potrzebne nam funkcjonalności. Ma on dużo bardziej elastyczną architekturę, powstaje niejako „na miarę” i… po prostu kopie tyłek :). Wierzymy, że pozwoli nam uniknąć wszystkich trudności, na jakie trafiliśmy podczas produkcji pierwszego Wiedźmina. Szczegóły na temat nowego silnika, jego nazwa i konkretne funkcje zaprezentujemy po oficjalnej zapowiedzi gry.


    Dobra, dobra – mamy Havoca, mamy lepsze dialogi, mamy interakcję, mamy QTE, ale czy, do jasnej cholery, Wiedźmin w końcu będzie skakał!? Też się cieszymy z nowego silnika i rozumiemy tajemnicę, ale tyle to chyba możecie powiedzieć, nie?

    7. Na jakich platformach ukaże się gra?
    Na dzień dzisiejszy platformą wiodącą pozostaje PC, chociaż chcemy również przenieść Wiedźmina 2 na konsole. Więcej informacji na ten temat ukaże się po oficjalnej zapowiedzi gry.
    Na zakończenie chciałbym jeszcze coś dodać. Mimo że nie zamierzaliśmy i nie chcieliśmy nigdy upubliczniać tego filmu, jesteśmy bardzo zadowoleni z dużego zainteresowania, jakie wywołał wśród graczy na całym świecie. Jak zawsze, będziemy starać się, aby każda nasza gra była lepsza od poprzedniej.


    Oby z tego przenoszenia na konsole drugi „Powrót Białego Wilka” nie wyszedł. Ale życzymy wszystkiego najlepszego.

    W walce ważne jest ostatnie cięcie, nie pierwsze...

    Taka też jest puenta tego artykułu – na razie temat The Witcher 2: Assassins of Kings został nie tyle nadcięty, co ledwo nadgryziony, nie wiemy praktycznie nic poza samym faktem istnienia projektu. Cieszyć może to, że nie zaczynamy znowu totalnym gołodupcem, a Geraltem takim, jakiego zostawiliśmy pod koniec części pierwszej (tylko jak zostanie rozwiązana kwestia strony konfliktu? Czyżby „czytanie” save’ów rodem z Mass Effect 2?). Przeciwnikami też nie będą stada utopców i wioskowi idioci z siekierami, a żołnierze regularnej armii, pseudowiedźmini czy wreszcie smoki. Jeśli twórcy wyciągną wnioski z pierwszej części i poprawią błędy znane z oryginału, a wszystko przyprawią solidną fabułą, to dostaniemy RPG, które już na starcie może przebić Dragon Age. Hmm, ja jestem ciekawy, co z tego wyjdzie i będę projektowi dzielnie kibicował, a Wy?




    Komentarze

    Ten artykuł skomentowano 8 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Inheritor
     

    Wędrowiec
    Temat: W2
    Dodany: 28.09.2009 o 9:38  

    Bardzo dobry, artukuł i przyjemnie sie czyta.

    pawell
     

    Wędrowiec
    Temat: Wiedźmin 2 na PC to samobój...
    Dodany: 28.09.2009 o 11:50  

    Wiedźmin 2 na PC to samobójstwo. Masa pieniędzy wydana w błoto. Nie będzie już tak dobrej sprzedaży. Niestety to smutna prawda, ale brak wydania na konsole może pogrzebać CDProjekt

      
     

    Radny | Komentarzy: 353
    Temat: Nigdzie nie ma napisane, że...
    Dodany: 28.09.2009 o 12:07  

    Nigdzie nie ma napisane, że na konsole nie będzie.

      
     

    Obywatel Insimilionu | Komentarzy: 121
    Temat: Nie, jest wręcz napisane, ż...
    Dodany: 28.09.2009 o 14:59  

    Nie, jest wręcz napisane, że gra zostanie wydana i na PC, i na konsole.

      
     

    Mieszkaniec | Komentarzy: 198
    Temat: -,-
    Dodany: 29.09.2009 o 9:27  

    Powiedzmy wprost - Wiedźmin 2 na konsole wyjdzie.

    GeraltZRivii
     

    Wędrowiec
    Temat: JAJA SE ROBICIE
    Dodany: 04.01.2010 o 16:35  

    Powiem krótko kolega który pisał na samym poczatku jest w bledzie bo ja na wiedzmina przeznacze kazde pieniadze nawet 300 zl bo to jest praktycznie jedyna polska gra RPG (GOTHICA zrobili niemcy) a saga to najlepsze ksiazki jakie czytalem .a pozatym nie jest napisane ze na XBOXA i PS3 nie wyjdzie .W kazdym razie czekam do premiery i ide do sklepu kupowac wiedźmina 2.Jak ktoś sądzi że fabuła jest nudna niech sobie zobaczy intro końcowe w wiedźminie 1.

    sauronescafe
     

    Wędrowiec
    Temat: geraltzrivii
    Dodany: 06.01.2010 o 20:31  

    intro koncowe to outro

    Jeremi
     

    Wędrowiec
    Temat: Dokladnie - lubie pirackie ...
    Dodany: 23.03.2010 o 16:21  

    Dokladnie - lubie pirackie wersje, ale Polska gre kupie orginalna, nie ma to tamto!



    Ten artykuł skomentowano 8 razy.
    Na stronie wyświetlanych jest 20 komentarzy na raz.


    Pseudonim
    E-mail
    Treść Dostępne tagi: [cytat][/cytat], [url=http://][/url]
    Przepisz poprawnie podane słowa mnustwo orkuw